PUB czyli forumowe pogawędkiJak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Dyskusje około audio i nie związane z audio.
Awatar użytkownika

Autor tematu
Sofokles
Poszukiwacz Audiolub
Posty: 172
Rejestracja: wt 30 kwie 2019, 17:14

#1 Jak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Post autor: Sofokles » czw 19 wrz 2019, 13:06

Wczoraj poruszyłem temat w wątku, który został wymoderowany przez adminów. Temat bardzo ciekawy, ale niedostrzegany.

Oczywiście Ci co zdołali przeczytać mogą ten mój wpis interpretować dowolnie, toteż postaram się to dokładniej opisać, ale krótko.

Czy to się komuś podoba, czy nie- niestety słuch z biegiem czasu najzwyczajniej się starzeje, jak cały organizm, jak samochody, sprzęty elektroniczne, kolumny głośnikowe....i wszystko na tym świecie.

Oznaki są już zauważalne jeszcze przed 35-40 rokiem życia, ale szybkie i postępujące starzenie się tego zmysłu zachodzi tak po 40 - 45 roku urodzenia. Ubytek słuchu to około 1dB na rok w tym wieku, zaś ten ubytek nie jest taki sam w każdym zakresie słyszalnego pasma. To "głuchnięcie" jest procesem postępującym, także nie zauważa się go z tygodnia na tydzień, czy miesiąca na miesiąc.

Tak jak każda rzecz na świecie, tak też ludzki organizm starzeje się i nie ma na to rady. Oczywiście mogą zaraz pojawić się teksty typu: "Ale ja wyćwiczyłem słuch, dlatego jest lepszy niż przeciętny w tym wieku". Oczywiście będzie to bzdurą. Włosów też nie wyćwiczysz, żeby całe życie były czarne i nie wypadały (choć to inna bajka, bardziej uwarunkowania genetyczne, ale "trening włosa" nic nie da w zetknięciu z genetyką).

Czytając te fakty (bo są to fakty łatwe do sprawdzenia) wielu może je błędnie zinterpretować i na pewno wielu źle zinterpretuje.
Mogą pojawić się pytania typu: "To co, mam sprzedać swój sprzęt, bo guchy jestem? " i różne wariacje takiego stwierdzenia.

Oczywiście takie podejście do tej sprawy będzie błędem. Oczywiście, że dalej można cieszyć się muzyką, dostrzegać całą przyjemność z jej obcowaniem, może ona sprawiać radość. Ale nie można zapomnieć, że ma się już spore ułomności w ocenach, analizach szerokopojętej branży audio.

Może metaforycznie to wyjaśnię:
Jak ma się 65 lat, to jazda na rowerze także może sprawiać wiele radości (będąc wcześniej zawodowym sportowcem), można czerpać wiele przyjemności z takiej jazdy, ale żadnego wyścigu, triatlonu, sportowego współzawodnictwa z zawodowymi sportowcami 30 lat młodszymi się nie wygra.

Wiem, że ciężko to zaakceptować, niektórzy na pewno nigdy tego nie zaakceptują- przecież całe życie temu poświęcili i co ?????
....no właśnie to. Trzeba wiedzieć, kiedy rękawice powiesić na kołku, zbastować, bo później pozostaje niesmak, jak np w przypadku choćby Adamka.
To co piszę na forum audiolub.pl jest moją prywatną opinią. Nie każdy musi się z nią zgodzić, nie każdy musi się z nią niezgodzić.
Polecam tekst o „Wróżbitach w audio”: viewtopic.php?f=5&t=932#p12895

Awatar użytkownika

Simpson
Administrator
Posty: 1561
Rejestracja: wt 05 wrz 2017, 16:10
Lokalizacja: Olsztyn

#2 Jak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Post autor: Simpson » pt 20 wrz 2019, 12:55


Jakiś czas temu sam przymierzałem się, aby podobny temat poruszyć. To chyba brak czasu mi w tym przeszkodził. Zgodzę się, spotkałem się z kilkoma publikacjami na ten temat i niestety tak się dzieje. Z tego co pamiętam (ale głowy za to nie dam) to w pierwszej kolejności pada na słyszalność wysokich częstotliwości. Jak pamiętam, to proces postępuje już od 18-20 roku życia, zaś od 30 roku życia stopniowo ucho je "wycina".

Jak by nie było, do 50-tki jeszcze daleko, temu jeszcze o tym nie myślę ;)

Awatar użytkownika

DiBatonio
Poszukiwacz Audiolub
Posty: 163
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 17:49
Kontakt:

#3 Jak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Post autor: DiBatonio » ndz 22 wrz 2019, 21:31

A ja już za rok i co, i nie przejmuje się.
Robię co 2 lata audiogram z przewodnictwem kostnym, a w tym roku nawet z audiometrią słowną, bo jak się okazuje rozpoznawanie mowy jest najważniejsze w tym zakresie najwięcej się dzieje. Zresztą audiogramy są robione od 125Hz do 8 kHz, więc nie ma to większego znaczenia dla zakresu jaki przenosi nasz sprzet, ważniejsze jest rozpoznawanie mowy, jak to siada to trzeba myśleć o protetyce słuchu.
Okazuje się, że nie jest u mnie najlepiej w górnym zakresie, później dowiedziałem się, że nie jest to najważniejsze w przypadku mojego audiofilskiego zboczenia, bardziej chodzi o mowę. Wynikło to z rozmowy podczas badania i przyznania się z mojej strony do choroby audiofilnej 😁
Zresztą nie ma to takiego znaczenia, bo mózg i tak jest trenowany przez nasze wieloletnie doświadczenia z odsłuchania naszych zabawek, coś w tym musi być, był o tym gdzieś wątek i wywody chyba audiofila laryngologa, bo pisal wtedy dość specyficznym i medycznym jezykiem.
Okazuje się, że słyszę tak samo, albo raczej bardzo podobnie jak mój młodszy o prawie 20 lat kolega, często konfrontujemy nasze wrażenia z odsłuchu tych samych sprzętów w tych samych warunkach, więc coś jest na rzeczy z tym treningiem 😁
To mi daje świadomość, że nie jest tak źle, jednak jest jakieś światełko w tunelu.
🤣

Awatar użytkownika

Autor tematu
Sofokles
Poszukiwacz Audiolub
Posty: 172
Rejestracja: wt 30 kwie 2019, 17:14

#4 Jak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Post autor: Sofokles » pn 23 wrz 2019, 08:47

Bo i nie ma się co mocno przejmować.
@DiBatonio , jak nie ma znaczenia? 125Hz - 8 kHz ? Ten zakres wg Ciebie jest nieistotny ?
Mowa -jej zrozumiałość ma duże znaczenie, ale góra pasma też jest istotna, a ona jako pierwsza leci na pysk (albo najczęściej).
Jeśli chodzi o laryngologów - audiofilów i jeszcze starszych to bym im nie zawierzał zbytnio. Wiadomo, że stary laryngolog -audiofil nie przyzna się do tego, że staje się coraz bardziej głuchy, a będzie wszystko pisał, nawet naukowo, żeby temu przeczyć. Fakty są takie, że się głuchnie i tyle.

Jeśli chodzi o mózg i jego wyćwiczenie to nie do końca. Nie ma znaczenia wyćwiczenie mózgu. Mózg odbiera bodźce czyli ucho robi za dostarczyciela bodźców. Jeśli ten dostarczyciel bodźców siada, to i mózg odbiera inne dane. Co by nie pisać, kto by nie pisał fakt jest taki, że i tak się głuchnie. Profesor laryngologii także tego zjawiska nie zatrzyma pisząc niezrozumiałym medycznym slangiem.
Starzejemy się i głuchniemy z wiekiem. Proste. Wszystkich to dotyczy, mnie także. Ja mam świadomość, że z roku na rok będzie coraz gorzej i trzeba się z tm pogodzić. Jeśli ktoś mówi inaczej, znaczy tylko tyle, że się jeszcze z tym nie pogodził.
To co piszę na forum audiolub.pl jest moją prywatną opinią. Nie każdy musi się z nią zgodzić, nie każdy musi się z nią niezgodzić.
Polecam tekst o „Wróżbitach w audio”: viewtopic.php?f=5&t=932#p12895

Awatar użytkownika

DiBatonio
Poszukiwacz Audiolub
Posty: 163
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 17:49
Kontakt:

#5 Jak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Post autor: DiBatonio » pn 23 wrz 2019, 14:53

Oczywiście, że w tym zakresie najwięcej się dzieje, jest on istotny także w muzyce.
Chodziło o to, że dla laryngologa, czy technika od protetyki słuchu najważniejszy jest zakres mowy, a nie skraje pasma badanego.
Producenci sprzętu często w danych technicznych zawierają taki zakres np. 10Hz -100 kHz, a nawet 2Hz-70kHz, kto słyszy skrajne wartości podawanych parametrów przenoszenia, ludzkie ucho napewno nie.
Jasne jest, że słyszymy z roku na rok coraz gorzej, nie wspomnę o tych, którzy pracują w warunkach narażonych na hałas tak jak ja, pracuję w dziale jakości, ale ściśle związanym z linią produkcyjną i zonk.
Jest jeszcze wiele innych przyczyn, jak przebyte choroby, nawet te w dzieciństwie itd.
W przykładzie z młodszym kolegą nie miałem zamiaru się usprawiedliwiać, po prostu cieszy mnie fakt, że nasze odczucia muzyczne przy odsłuchach są takie same, a przynajmniej bardzo podobne.
Z drugiej strony, gdyby tak drastycznie wpływało to na nasze odczucia podczas słuchania muzyki, to z wiekiem składalibyśmy zestawy coraz "jaśniejsze" brzmieniowo z powodu ubytków w górnym zakresie pasma.
Mój zestaw jest tego zaprzeczeniem 😁

Awatar użytkownika

Autor tematu
Sofokles
Poszukiwacz Audiolub
Posty: 172
Rejestracja: wt 30 kwie 2019, 17:14

#6 Jak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Post autor: Sofokles » pn 23 wrz 2019, 16:29

@DiBatonio , zgodzę się ...chyba ze wszystkim co napisałeś :D
A się zastanawiam jak to będzie ze mną, czy kiedyś nie połakomię się na "jasny" system ;). Warunków pracy nie zazdroszczę, bo to nic dobrego i to nie tylko dla uszu.
Jest jak piszesz, dużo rzeczy wpływa na osłabienie słuchu, także nie tylko naturalna starość na to wpływa. Czyli może być źle lub bardzo źle :(
Ale nic, tak to jest.
DiBatonio pisze:
pn 23 wrz 2019, 14:53
Z drugiej strony, gdyby tak drastycznie wpływało to na nasze odczucia podczas słuchania muzyki, to z wiekiem składalibyśmy zestawy coraz "jaśniejsze" brzmieniowo z powodu ubytków w górnym zakresie pasma.
Mój zestaw jest tego zaprzeczeniem 😁
@DiBatonio , sam się oszukujesz !!! :lol:

-oczywiście żartowałm :mrgreen: Także nie bierz tego do siebie ;) Dobrze, że mamy podobne zdanie w temacie, bo niejeden "staruszek" audiofil w głębi serca nie chce w to wierzyć i nigdy nie będzie.
To co piszę na forum audiolub.pl jest moją prywatną opinią. Nie każdy musi się z nią zgodzić, nie każdy musi się z nią niezgodzić.
Polecam tekst o „Wróżbitach w audio”: viewtopic.php?f=5&t=932#p12895

Awatar użytkownika

DiBatonio
Poszukiwacz Audiolub
Posty: 163
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 17:49
Kontakt:

#7 Jak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Post autor: DiBatonio » pn 23 wrz 2019, 17:41

Eee tam, spoko.
Ja mam świadomość utraty/spadku już od 4 kHz, ale niby wszystko w granicach normy 21dB, te normy też są rożne jak się okazuje, co labo to ździebko inaczej. Chociaż WHO określa to dokładnie.
Jak patrzę na audiogram z 2015, 2017 i 2019 jakoś ten spadek od 4kHz nie postępuje, mniej więcej się pokrywa.
Tutaj takie badanie i jego wynik jest uzależniony od nas samych, ma tutaj wpływ czynnik ludzki (reakcja), to jak się czujemy (samopoczucie), pora dnia w której jest przeprowadzane badanie, niestety jest trochę zmiennych od których zależy wynik.
Ale to szerszy temat.

Pani (śliczna zresztą) odradzała słuchania muzyki przez sluchawki i jak tu żyć, a dopiero co mi wjechaly pare miesiecy temu Audeze LCD X 😁😁😁
Nie żebym zawsze i wciąż słuchał przez słuchawki, ale nie posłucham jej i tyle, za dużo tych słuchafonów u mnie. 😂
Ostatnio zmieniony pn 23 wrz 2019, 17:46 przez DiBatonio, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika

DiBatonio
Poszukiwacz Audiolub
Posty: 163
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 17:49
Kontakt:

#8 Jak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Post autor: DiBatonio » pn 23 wrz 2019, 17:44

@Sofokles
A co powiesz na to, że audiofile w wieku wpszoniaka i starsi ode mnie, też słyszą bezpieczniki?
😁😁😁

Awatar użytkownika

Autor tematu
Sofokles
Poszukiwacz Audiolub
Posty: 172
Rejestracja: wt 30 kwie 2019, 17:14

#9 Jak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Post autor: Sofokles » pn 23 wrz 2019, 19:49

Temat bezpieczników i tego typu dziwadeł jest prosty. Jest wiele teorii dlaczego one działają. Przedstawię na razie pierwszą.
Każdego dnia różnie słyszymy, zależnie od wypoczęcia, nastroju, nastawienia, a także z jakiś tam wewnętrznych procesów. To tak jak na siłowni. Jednego dnia szarpiemy 100 kg na klatę, a za trzy dni 90 kg jest kłopotem i sobie z tym nie radzimy. Albo jednego dnia nie udaje się szarpnąć setki, nastawiamy się na dzień kolejny i mamy życiówkę (a przecież siły nie przybyło, ona była, ale nie dało się jej wykrzesać z wielu możliwych powodów).

Jak znasz średnią brzmienia swojego systemu, siadasz kolejnego dnia nastawiony na odsłuch bezpiecznika i słyszysz, że jest lepiej. A tak naprawdę nastawiłeś się, że ma być lepiej. Testu odsłuchowego na zmęczeniu się nie robi. Nikt nie robi. Jak ma się coś na test, to czekamy na dobry dzień, nastawiamy się pozytywnie i mamy zmianę na plus. Błędnie to interpretujemy jako wpływ bezpiecznika.

Gdyby tak się nastawić pozytywnie i kolega by zmienił bezpiecznik, a testujący by nie wiedział, że on nic nie zmienił to słuchający często wypowie się o zmianach, uwierzy w nie.
Wiele razy na forach przed testami czytałem, że testujący osłuchują się, wyczekują dobrego dnia, nastawiają się psychicznie. Nastawiają się, że jakaś zmiana musi wystąpić, a jak nie ma, to dalej słuchamy.

Mój jeden z ulubieńców nawet twierdzi, że dzień czy dwa to mało na opis wraażeń, że trzeba słuchać wiele dni. Przez te wiele dni trafimy na świetny dzień, na spokój psychiczny i wyluzowanie- otwarty umysł. Wówczas tylko ten dzień pamiętamy, albo najbardziej pamięta się. Podświadomie też wiemy, że audiofil musi usłyszeć bezpiecznik, to robi wszystko żeby usłyszeć, bo jak nie usłyszy to kicha. Nikt głuchego potem nie przeczyta. A słyszący bezpieczniki wszystko wybrechtają, bo co on wie, jak bezpiecznika nie słyszy.

Słyszenie bezpiecznika to kwintesencja audiofilizmu. Jestem tak dobry, że słyszę bezpiecznik. Słyszę bezpiecznik, tom jest audiofil pełną gębą. Tylko dlaczego Ci słyszący bezpieczniki nigdy nie chcą się umawiać na ślepe odsłuchy ?
Dlatego, bo ucieka im element psychologiczny oraz opytczny.

Ja się przyznam, że nie słyszę zmian, które wprowadzają bezpieczniki. Wielokrotnie testowałem to w ślepych odsłuchach jak pracowałem w salonie audio i więcej. Też testowałem na tych co bezpieczniki słyszeli.
Znaczy wydwało się im, że słyszą, bo po testach okazywało się, że g... słyszą.
Zaraz pojawią się teksty, że to trzeba dni na taki test. G....uzik prawda. Ci słyszący potrzebują dni, żeby zmiany sobie wmówić, trafić na dzień luzu psychicznego, wyostrzonych zmysłów.

Zaraz też te osoby powiedzą, że w tym samym dniu naprzemiennie zmieniali i były różnice słyszalne. Także nie od dnia zależy.
A właśnie że zależy. Dochodzi jeszcze element psychologiczny, który rząda różnic, a człowiek potrafi sobie wmówić praktycznie wszystko i potrafi w to ślepo wierzyć. Najśmieszniejsze, że autentycznie to usłyszy, bo tak sobie wmówi, ale to wmówienie jest skorelowane z optyką. Zabierz osobie wiedzę na temat bezpiecznika, który jest w sprzęcie i okaże się, że osóbka będzie strzelać. Jak zniknie wiedza o bezpieczniku, który jest w sprzęcie pada zdolność wmawiania sobie plusów.

Branży audio nie omija chęć zarabiania na naiwnych, albo na tych co chcą dużo płacić za niepotrzebne rzeczy.

Żeby mnie dobrze zrozumieć:
- Jak znajdzie się ktoś, kto słyszy bezpiecznik, to niech płaci za niego i sobie go słyszy. Nie moja kasa, nie mój interes.
- Jak ktoś jest naiwny, żeby go słyszeć, kupuje i chce słyszeć, bo uznany audiofil słyszy- jego kasa, niech buli za naiwność.
- Chcesz się brandzlować, bo kilka stów dałeś za bezpiecznik, brandzluj się, Twoja kasa.

Może dla większości "audiofili" taki ktoś jest gościem. Wow, słyszy bezpiecznik. Dla mnie jest naiwniakiem, albo producntem, albo sprzedawcą, albo autorem sponsorowanym.

A najważniejsze pytanie. Dlaczego ci co słyszą bezpieczniki jakoś nienawidzą "ślepych testów" ?
W sumie to pytanie mogłoby być odpowiedzią co sądzę o bezpiecznikach. Ale się znowu rozpisałem :mrgreen:

Powiem więcej. Tak samo sądzę o użytkownikach co słyszą zmiany dźwięku w zaślepkach RCA, podstawkach na kable, kablach USB (O właśnie. @Simpson , dlaczego kupiłeś WIREWORLD ULTRAVIOLET USB ????? :D ),
czy tubeolator, demagnetyzery płyt :lol: Jest tego dużo. Ale jak wpadniesz w ten pęd, to naprawdę trudno się zatrzymać.

Sam nie mam żadnego gadżetu audio. Mam dobry wzmak, świetne kolumny, zrobioną akustykę, solidne kable (nawet nie mam listwy audiofilskiej). Żadnych maści, podkładek antywibracyjnych, bezpieczników, demagnetyzerów, audiofilskiego powietrza w puszce, podstawek i podkładek pod kable, frezów do CD, jakiś oczyszczaczy wszelkiego rodzaju.

I teraz jestem wściekły, że tyle czasu poświęciłem na takie bzdury :D
Ciekawe tylko ilu określi mnie jako nieaudiofila :mrgreen:
Pomogę, ja nie jestem audiofilem, na pewno nie takim od bezpieczników i frezów do płyt. A jak dobrze mi z tym.
To co piszę na forum audiolub.pl jest moją prywatną opinią. Nie każdy musi się z nią zgodzić, nie każdy musi się z nią niezgodzić.
Polecam tekst o „Wróżbitach w audio”: viewtopic.php?f=5&t=932#p12895

Awatar użytkownika

Simpson
Administrator
Posty: 1561
Rejestracja: wt 05 wrz 2017, 16:10
Lokalizacja: Olsztyn

#10 Jak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Post autor: Simpson » pn 23 wrz 2019, 21:08


@Sofokles , wywołałeś mnie, zatem spieszę odpowiedzieć.

Absolutnie nie twierdzę, że kupując Wireworld Ultraviolet 7 USB liczyłem na jakiś "zysk dźwiękowy". Zatem niech dobitną odpowiedzią będzie mój cytat ze stycznia:
Simpson pisze:
sob 19 sty 2019, 20:30
Jestem podobnego zdania Kamil84 , ale przewód musi być dobrze wykonany i solidnie. Do swojego Atoll'a DAC100SE korzystam akurat z Wireworld Ultraviolet 7 USB, ale tylko dlatego, bo on mi się bardzo podoba, nie zaś ze względu na aspekty dźwiękowe ;)
Dodam może jeszcze, że dostałem na niego rabat w wysokości prawie 100zł, także kupiłem go tylko i wyłącznie z dwóch powodów:
- Pierwszy to jakość wykonania (naprawdę świetna robota), a kable solidne być muszą (robiłem testy różnych przewodów USB, nic tam zmian nie było), a cena była dużo niższa niż katalogowa.
- Aspekt wizualny. Bardzo mi się on podoba ....i tyle;)

Co do Twoich @Sofokles stwierdzeń. Absolutnie z większością się zgodzę. Co prawda nie "słuchałem" bezpieczników, ale jakoś nie ciągnie mnie do tego ;) Nie sprawdzałem, nie wypowiem się.

Sądzę, że związek z "gadżetami w audio" może mieć jeszcze jedno podłoże- podłoże związane bezpośrednio z odbiorem, a także "psikusami" jakie funduje nam mózg. W którymś z tematów wspominałem co nieco o złudzeniach dźwiękowych jakie funduje nam mózg, jak odczytuje pewne bodźce. Temat niby nie pasujący do tematyki audio, ale wg mnie mający duże znaczenie, większe niż można sądzić.

To mózg odczytuje bodźce z ucha, wzroku, czucia i interpretuje je na zasadzie priorytetu, nawet nie doświadczenia. Temat skomplikowany, kiedyś się nad nim pochylę (który to już temat, nad którym chcę się pochylić :mrgreen: ).

Awatar użytkownika

DiBatonio
Poszukiwacz Audiolub
Posty: 163
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 17:49
Kontakt:

#11 Jak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Post autor: DiBatonio » pn 23 wrz 2019, 21:40

@Sofokles
"Jak znasz średnią brzmienia swojego systemu, siadasz kolejnego dnia nastawiony na odsłuch bezpiecznika i słyszysz, że jest lepiej. A tak naprawdę nastawiłeś się, że ma być lepiej."
No niekoniecznie, nie zawsze tak jest od zwyklaka może każdy "zagrac" lepiej, ale już różnice między tymi z audiofilskiej półki czasem słychać na in minus lub na in plus, żeby nie było tego samego dnia z tym samym samopoczuciem itd.
Mowa o np. SR RED vs AHP Gold.
W ślepym testach nie odróżnia byś jednego CD od drugiego lub pliku od płyty CD, podobnie z kablami, wzmacniaczami itd.
Ślepych testów jeszcze nikt nie przeszedł, nie znam takiego przypadku, czegokolwiek by nie dotyczyły, taka jest prawda i nie ma się co oszukiwać.
Tak jak kabel na koszulce nie ma napisane jakiego brzmienia się spodziewać i jakich zmian, tak bezpiecznik tego nie ma na tulejce między kapslami.

Awatar użytkownika

Simpson
Administrator
Posty: 1561
Rejestracja: wt 05 wrz 2017, 16:10
Lokalizacja: Olsztyn

#12 Jak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Post autor: Simpson » pn 23 wrz 2019, 22:22

DiBatonio pisze:
pn 23 wrz 2019, 21:40
Ślepych testów jeszcze nikt nie przeszedł, nie znam takiego przypadku, czegokolwiek by nie dotyczyły, taka jest prawda i nie ma się co oszukiwać.
Ja brałem udział w kilku "ślepych testach" i bez kłopotu ze 100% trafnością określiłem co jest podłączone do systemu.

Kabel głośnikowy, który posiadam Tellurium QBlack II sądzę, że jestem w stanie rozpoznać nawet w 0 3:00 w nocy obudzony i zaspany (przynajmniej z tymi co testowałem- np Kimber, różnica brzmieniowa kolosalna). Tak samo bez kłopotu rozpoznałem brzmienie CD Atoll'a podłączonego gniazdami RCA do wzmacniacza w zetknięciu z podłączeniem cyfrowo do zewnętrznego DAC Atoll'a - te dwa połączenia rozpoznawałem po 5-10 sekundach od puszczenia utworu.

Także podczas testowania DAC'ów - nie był to problem. Nie stanowi problemu także określenie brzmienia Atoll'a IN200 jako integra i jako końcówka mocy z przedwzmacniaczem pasywnym. Totalnie inne brzmienia, bez kłopotu do rozpoznania.

Chyba, że @DiBatonio mówisz o dwóch bardzo podobnych brzmieniowo kablach, czy innych podzespołach, bo i takie są. Jednakże kilka wykonanych przeze mnie ślepych testów nie stanowiły jakiś problemów.

Chętnych zapraszam przy okazji do sprawdzenia, czy przypadkiem nie konfabuluję. Sam może mi taki test fundnąć, problemu nie widzę ;)

Awatar użytkownika

DiBatonio
Poszukiwacz Audiolub
Posty: 163
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 17:49
Kontakt:

#13 Jak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Post autor: DiBatonio » wt 24 wrz 2019, 00:03

Rozumiem, że osoby trzecie brały w nim udział i nie widziałeś co akurat jest podłączone?

Opisz metodologię tego testu, bo w testach tzw. ABX raczej 100% nikt nie jest w stanie przejść, uzyskać 60-70% to już sukces.
Mówię o testach różnych wzmacniaczy, różnych kabli etc.
Kiedy miałem wypożyczony Atoll IN100, to też w ślepym teście wiedziałbym kiedy gra jako integra, a kiedy sama jego końcówka, ale nie o taki test mi chodziło.
Pewno też o 3:00 w nocy rozpoznał bym brzmienie moich byłych już Eposów M15.2 vs obecne ProAc Response D2, tylko to dwa skrajne przypadki 😁
Całkiem niedawno kolega z pracy też mi powiedział, że przeszedł by ślepy test CD kontra winyl 😁, myślę że i ja bym przeszedł w 100%, trudno nie słyszeć "trzasków" z płyty winylowej 😁😁😁
Kiedy ostatnio zmieniłem okablowanie zasilające do kondycjonera, a później do daka, też łatwo usłyszałem zmiany, bo trudno by nie usłyszeć, dziś nie jestem pewien, czy w ślepaku dał bym radę, chociaż kabelki zacne, ale całość brzmienia zmieniła się i to znacznie.
A takie rzeczy słychać przy dłuższym obcowaniu z danym setem dajmy na to okablowania.

Ale CD playera z podobnego poziomu cenowego, a nawet 2x droższego, kto wie, co by wyszło, mówię o testach ABX żeby była jasność.

Awatar użytkownika

DiBatonio
Poszukiwacz Audiolub
Posty: 163
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 17:49
Kontakt:

#14 Jak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Post autor: DiBatonio » wt 24 wrz 2019, 00:11

Sofokles pisze:
pn 23 wrz 2019, 19:49
Żeby mnie dobrze zrozumieć:
- Jak znajdzie się ktoś, kto słyszy bezpiecznik, to niech płaci za niego i sobie go słyszy. Nie moja kasa, nie mój interes.
- Jak ktoś jest naiwny, żeby go słyszeć, kupuje i chce słyszeć, bo uznany audiofil słyszy- jego kasa, niech buli za naiwność.
- Chcesz się brandzlować, bo kilka stów dałeś za bezpiecznik, brandzluj się, Twoja kasa.

Może dla większości "audiofili" taki ktoś jest gościem. Wow, słyszy bezpiecznik. Dla mnie jest naiwniakiem, albo producntem, albo sprzedawcą, albo autorem sponsorowanym.
Możesz mi wierzyć, że w dzisiejszych czasach lepiej się do tego na forach publicznie nie przyznawać, efekt raczej odwrotny do tego, który odpisałeś.
Tak to już jest z pokoleniem i wychowankami "Reduktora Szumu" 😁😁😁

Awatar użytkownika

Autor tematu
Sofokles
Poszukiwacz Audiolub
Posty: 172
Rejestracja: wt 30 kwie 2019, 17:14

#15 Jak to nam z wiekiem siada słuch. Smutne, ale prawdziwe.

Post autor: Sofokles » wt 24 wrz 2019, 07:46

DiBatonio pisze:
wt 24 wrz 2019, 00:11
Możesz mi wierzyć, że w dzisiejszych czasach lepiej się do tego na forach publicznie nie przyznawać, efekt raczej odwrotny do tego, który odpisałeś.
Ehh tam. To nie pierwsza i nie ostatnia moja kontrowersyjna opinia. Kontrowersyjna nie oznacza, że nieprawdziwa.
Mam świadomość tego, że ci "prawdziwi audiofile" jak przeczytają moją opinię to zaczną się ze mnie śmiać. Ale to nie znaczy, że w głębi duszy ja z nich polewki nie mam :lol:

"Prawdziwi Audiofile" nie wiem dlaczego tajemnicę słyszenia -niech tu będzie bezpieczników - skrzętnie skrywają przed światem. Z nikim nie chcą się podzielić tym ich "słyszeniem". Tacy trochę z nich egoiści, bo nie chcą zdradzić recepty na to jak to usłyszeć.
"Prawdziwi audiofile" mają także wyłączność i kredyt zaufania do pisania co im ślina na język przyniesie. Wszystko co napiszą uznawane jest za fakty niepodważalne, a o próbie podważania nawet nie można pomyśleć, tym bardziej przez "zwykłego" ludka z internetu.
Najważniejsze dla nich to stwierdzenie- "JA SŁYSZĘ i nic nikomu nie muszę udowadniać".

A ja powiem tak. Nie wierzę Wam kłamczuchy i też nic nie muszę udowadniać.
To co piszę na forum audiolub.pl jest moją prywatną opinią. Nie każdy musi się z nią zgodzić, nie każdy musi się z nią niezgodzić.
Polecam tekst o „Wróżbitach w audio”: viewtopic.php?f=5&t=932#p12895

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 0 gości