• Administrator
  •  
    Nowe logo na forum audiolub.pl. Ktoś ma pomysł ?????

    Szczegóły tu: Nowe logo

     

Vademecum AudiolubaJak to jest z tym "Audio Voodoo"

Artykuły, recenzje, opisy, poradniki
Awatar użytkownika

Autor tematu
Simpson
Administrator
Posty: 1088
Rejestracja: wt 05 wrz 2017, 16:10
Lokalizacja: Olsztyn

#1 Jak to jest z tym "Audio Voodoo"

Post autor: Simpson » pt 13 lip 2018, 16:02


Panowie.
Muszę się podzielić pewnymi obserwacjami. Dla niektórych zapewne są to „oczywiste oczywistości”, ale podejrzewam, że nie dla wszystkich.

Śledząc różne portale poruszające tematykę audio (magazyny, blogi, fora) można zauważyć, że wiele tam piszących osób co jakiś czas wykonuje jakieś testy, porównania sprzętów, wyraża opinie na ich temat.

Bardzo lubię czytać takie testy, szczególnie jeśli pochodzą od niezależnych recenzentów (o których niestety coraz trudniej).

Niektórzy wykonują je dla siebie, aby dokonać wyboru poszczególnych komponentów do swojego systemu, niektórzy korzystając z okazji dokonują typowych porównań „vs”.

Osobiście jedne i drugie lubię czytać ;)


Czasami czytając różne opinie, porównania zauważam, że osoba czasami zastanawia się czemu dzieje się tak, że dany komponent, który teoretycznie powinien być dużo lepszy (jest też dużo droższy) wcale nie brzmi lepiej, a jeśli już, to różnica jest znikoma i ciężka do wychwycenia.

To samo dzieje się, gdy podepnie przewód zasilający i nie zauważa żadnej poprawy. Tak samo to wygląda czasami z przewodami głośnikowymi i RCA oraz wieloma innymi sprawami.

...dalej, włącza dwa różne wydania CD, odpala różne gęstości plików, a tu ….. różnic praktycznie nie ma, brzmią bardzo podobnie.

Często można później przeczytać takie oto wywody takich osób:

- Przewody zasilające „nie grają” - to ściema audiofilów !
- Przewody głośnikowe wystarczy, że będą na „dobrej miedzi”, to samo RCA, po co przepłacać, gdy różnice są nikłe, albo ich nie ma.
- Różnica wydań, czy gęstość plików to bzdury, chwyty marketingowe, aby sprzedawać transporty plików, czy drogie (za drogie) płyty CD i odtwarzacze.

Takich przykładów można oczywiście mnożyć, bo z podobnymi opiniami stykamy się praktycznie przy każdym z podzespołów audio. Od kolumn po najmniejsze elementy systemu.

Część osób takich „negatywnych” recenzji nie zamieszcza, gdyż wstydzi się tego, że czegoś nie słyszy, część osób takie recenzje zamieszcza i rzuca „nowinki” i „pewniaki” typu: „Ściema audiofili, słyszą kable zasilające” !!!

...i zaczyna być ciekawie. Pojawiają się zaprosiny na „ślepe odsłuchy”, udowodnianie racji.

Oczywiście temat zagadnienia „audio voodoo” istnieje jak najbardziej, ale ja bym się tego nie doszukiwał w choćby powyższych przykładach.


To może napiszę, co się dzieje takiego, że niektórzy w powyższe twierdzenia wierzą i myślą, że wiedzą, że mają rację, bo sami przecież to testowali. Oczywiście jest to moja ocena sytuacji i nie każdy musi się z nią zgodzić.

Od dłuższego czasu, gdy robię jakiekolwiek porównania, czy wyrażam opinie na dane tematy zawsze staram się używać słów typu:
„w moim systemie”, „w moich warunkach” itp. zaś przy każdej recenzji, opisie, teście przedstawiam sprzęt na jakim to zostało odsłuchane, sprawdzane, poddane opinii.

Nie służy to chwaleniu się sprzętem czy czymkolwiek z zestawu, zaś dla czytających jest to bardzo ważna informacja na temat tego, na jakim sprzęcie takie wrażenia odsłuchowe się pojawiły.

Ma to bardzo istotne znaczenie. Dla mnie podstawowe.

Należy zauważyć, że część osób poddających w wątpliwość pewne kwestie (np. „słyszenie” przewodów zasilających) nie piszą nic na temat platform testowych, jakości i rodzaju materiału źródłowego itp. A nawet jak takie zestawienia zamieszczają to często okazuje się, że dany system można złożyć w kwocie 5 – 7 tyś zł.

Absolutnie nie twierdzę, że za takie pieniądze nie można cieszyć się dobrym brzmieniem, przeciwnie – za mniejsze pieniądze można mieć bardzo przyzwoite brzmienie, które potrafi zadziwić.

Brzmieniem cieszyć się w tym budżecie można, może sprawiać wiele frajdy, ale części wyszukanych i trudnych testów już wykonać się nie da.

Jeśli ktoś chce się „bawić” w szukanie różnic pomiędzy zbliżonymi przewodami, usłyszeć to co wnosi dobry przewód zasilający, usłyszeć różnicę między 96kHz, a 192kHz przy pliku, często może to być niemożliwe do usłyszenia.

Tu wskażę swój nauszny przykład.
Gdy posiadałem jeszcze wzmacniacz Atoll 100 SE (bardzo zacny piecyk) postanowiłem sprawdzić jaka występuje różnica w brzmieniu, gdy CD Atoll'a mam podłączonego przewodem RCA do wzmacniacza, oraz gdy CD podłączę za pośrednictwem Atoll DAC 100SE.

W teorii oczywiście i „na papierze” połączenie za pomocą DAC wygrywa w każdym aspekcie. Przetwornik w DAC jest nowszy i bardziej ceniony, urządzenie oddzielne, zasilanie itp.

Podłączyłem tak urządzenia, aby źródła zmieniać tylko na wzmacniaczu (co powoduje ułatwione testowanie). Taki test trwał dość długo, kilka dobrych godzin. Testy powtarzałem kilkukrotnie w kolejnych dniach.

Jaki był wynik testu ? Ciężko wskazać.
Po wielu testach doszedłem do wniosku, że brzmienie jest tak podobne, że w ślepym odsłuchu na pewno bym poległ i bym totalnie musiał strzelać. Muzyka za pośrednictwem obydwu połączeń brzmiała praktycznie identycznie.

Na podstawie tego testu mógłbym napisać: „Nowszy przetwornik jest słaby, rozdzielanie przetworników też nie ma sensu, bo różnic prawie nie ma”.

Czy byłaby to sprawiedliwa i prawdziwa opinia ? ...no jasne, że nie.

Po przesiadce na wzmacniacz Atoll IN200 bardzo sceptycznie wróciłem do porównania tych dwóch typów połączenia. Nie muszę chyba dodawać, że wzmacniacz znacząco poprawił brzmienie i jakość systemu odsłuchowego.

Co się okazało? Różnica brzmieniowa przy różnych połączeniach (analogowo z CD i cyfrowo za pomocą Atoll DAC) jest na tyle wyraźna, że w „ślepym teście” już po kilku sekundach wiedziałem „jakie połączenie obecnie wybrzmiewa”.

Żona mi taki test wykonała, bez żadnego problemu wskazałem jakim połączeniem obecnie „wypływa brzmienie”. Oczywiście pozostałem obecnie na stałe z połączeniem za pośrednictwem DAC 100SE, który widocznie swoje zalety ukazał dobitniej przy lepszym jakościowo sprzęcie.

Taki test także zafundowałem koledze, który czasami u mnie bywa. Z wykazaniem różnic nie miał najmniejszych kłopotów.



Co tym wpisem chcę przekazać ?

Przede wszystkim to, że jeśli „bawimy” się w bardziej skomplikowane testy musimy bardzo ostrożnie wyciągać z nich wnioski, zawsze podając warunki odsłuchowe, sprzęt towarzyszący.

Jestem zdania, że nie można powiedzieć, że coś jest „ściemą audio”, że coś nie działa, coś nie brzmi, gdy testujemy trudne i delikatne kwestie sprzętem o wartości 5, czy nawet 10 tyś zł.

Wiem, że w niektórych aspektach, aby docenić jakość, usłyszeć różnicę i móc się miarodajnie wypowiedzieć, należy testu dokonać na sprzęcie przynajmniej bardzo dobrym, skrupulatnie dobranym, w odpowiednich warunkach. A takie zestawy nie kosztują mało.

To, że ktoś nie „usłyszy” przewodu zasilającego w systemie za 8-10 tyś zł, nie oznacza, że gdyby skrupulatnie i prawidłowo złożył sobie system za 20 tyś zł taka różnica by nie wystąpiła. A wówczas mamy prawo napisać, że przewody zasilające "nie grają", bo ich nie słychać w tańszych zestawach ?


Czyli zanim ktoś napisze, że przewód zasilający nic nie wnosi, że źródło nie ma wpływu, że do przewodów wystarczy tylko dobra miedź, że między plikami nie ma różnic, że nie ma czegoś takiego jak lepsze realizacje, że mało istotne jest to jak wykonane są standy do kolumn itp.....


…..niech zada sobie podstawowe pytanie. Czy to, że Ty tego nie słyszysz oznacza, że nikt (nawet Ty) na zdecydowanie lepszym sprzęcie (odpowiednio dobranym) i w dobrych warunkach odsłuchowych też tego nie usłyszy ??????


ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość