Vademecum AudiolubaMetodologia odsłuchów sprzętu audio.

Artykuły, recenzje, opisy, poradniki
Awatar użytkownika

Autor tematu
Angel
Administrator
Posty: 1085
Rejestracja: ndz 29 sie 2021, 22:33
Lokalizacja: Kielce

#1 Metodologia odsłuchów sprzętu audio.

Post autor: Angel » wt 15 lut 2022, 19:57

Chciałbym by ten temat był systematycznie rozwijany. Aby był uzupełniany w czasie wraz ze wzrostem Waszego doświadczenia, by bazował na wrażeniach a także poddawał w wątpliwość pewne sprawy, był pełen pytań.
Byśmy się tu dzielili swoimi spostrzeżeniami na temat odsłuchów, metod, zasad, sposobów itp. Każda uwaga jest cenna i proszę o nie.
Także każdy głos krytyczny może być budujący. Może się mylę, ale nie było chyba jeszcze na żadnym forum podobnego wątku.
Wielu starszych stażem audiolubów ma pewnie swoje wyobrażenie o takim procesie.
Jest niewątpliwie kilka podstawowych zasad, raczej mało elastycznych, które trzeba spełnić, by móc przeprowadzić rzetelny odsłuch sprzętu audio.
Te zasady, to moim zdaniem:
1. Pomieszczenie. Odsłuch powinien się odbywać stale w tym samym pomieszczeniu. Gdzie niezmienione warunki akustyczne (dobrze, by były prawidłowe warunki akustyczne do odsłuchu audio) będą gwarantem jednakowego wpływu tych warunków na nasz słuch i elementy zestawu audio.

2. Zestaw i miejsce odsłuchowe. Powyższe muszą stać w tym samym miejscu pokoju. Chyba, że akurat badamy wpływ zmiany miejsca jakiegoś elementu (ale jednorazowo tylko jednego) na parametry dźwięku.
System audio przygotowany do odsłuchu musi być doskonale znany, osłuchany. Nie można podczas testowania jednego elementu zmieniać żadnego innego, najmniejszego nawet elementu. Może być tylko jedna zmienna, bo wiadomo za jakie zmiany odpowiada.
Pamiętajmy, że muzyki za pośrednictwem kolumn słuchamy ze zdjętymi maskownicami. Gdyż one najczęściej słyszalnie pogarszają parametry dźwięku, co można zauważyć też w pomiarach kolumn. Chyba, że konstrukcja kolumn nie pozwala na zdjęcie maskownic/materiału ochronnego albo/i kolumny zostały zaprojektowane do pracy z maskownicami. Zazwyczaj producent informuje o tym w instrukcji obsługi.

3. Stan zdrowia i samopoczucie. Do odsłuchu powinniśmy usiąść wyspani, wypoczęci, zrelaksowani. Nigdy nie zdenerwowani czy zbyt zaabsorbowani innymi sprawami, po używkach czy głodni ani też za bardzo najedzeni, bo po prostu nie będziemy w stanie należycie skupić się na ocenie dźwięku. Na pewno też stan zdrowia powinien być dobry, albo choć stabilny. Nigdy nie testujmy gdy nas coś boli. Ubiór powinien być nie krępujący, miejsce odsłuchowe wygodne. Warto zaopatrzyć się w napój i lekką przekąskę, by podczas odsłuchu już za tym nie biegać.

4. Poziom głośności sprzętu audio, otoczenia, szum tła. Warto zadbać o ciszę w pomieszczeniu odsłuchowym. Gdy jest duży szum tła na zewnątrz, warto zamknąć okno, może zasłonić zasłony. Zamknąć drzwi do innego pomieszczenia, jeśli dobiegają stamtąd jakieś dźwięki. Często też o ile to możliwe, warto pomyśleć o wieczornym, czy nocnym odsłuchu. Wówczas na zewnątrz jest cicho i zdecydowanie bardziej komfortowo się słucha. Głośność zestawu audio ustawiamy na takim poziomie, jak najczęściej słuchamy. Nie za cicho, nie za głośno.

5. Prąd. Ten warto mieć jak najmniej zanieczyszczony. Dobrze mają ci mieszkający blisko stacji trafo. W rejonie rzadziej zaludnionym, gdzie nie ma biur i zakładów produkcyjnych.
Warto mieć kondycjoner z prawdziwego zdarzenia (te są niestety bardzo kosztowne) albo dobrą listwę z filtrami. Wiele urządzeń bardzo dobrze reaguje na czysty, czy przefiltrowany prąd.
Dobrze w tym czasie nie urządzać prania a jeśli się da, odłączyć wszystkie urządzenia z zasilaczami impulsowymi, komputery. Chyba, że akurat wzmacniacz będzie miał taki zasilacz, czy źródłem dźwięku będzie komputer, wówczas warto odseparować je w zasilaniu od reszty urządzeń audio, włączając o ile to możliwe w inną nitkę/linię biegnącą do bezpieczników/licznika energii.

6. Muzyka/nagrania. Do odsłuchów audio warto mieć przygotowanych kilka/naście próbek (1 - 2 minutowych, by nie męczyć słuchu) różnorodnych utworów muzycznych czy samplerów. Chodzi o to, że najlepiej aby były to utwory doskonale znane, odsłuchane, gdzie znamy każdy dźwięk, lokalizację głosów i instrumentów w przestrzeni sceny stereo. Wówczas każda zmiana lokalizacji, natężenia czy barwy jest dla nas możliwa do uchwycenia. Dobrze jest zawczasu przygotować sobie odpowiednie nagrania, by nie szukać ich w trakcie odsłuchów, nie rozpraszać się.
Co do różnorodności utworów, to chodzi o te z różnych gatunków muzycznych, ale również o nagrane w mniejszych czy większych składach, mniej, lub bardziej dynamiczne, typowo audiolubne, czy słabiej zrealizowane. Powinny tam się znaleźć głosy oraz różne instrumenty (zarówno akustyczne i tak nagrane jak i elektryczne), najczęściej występujące w muzyce, której słuchacie (jeśli taki odsłuch robicie tylko na własny użytek).

7. Słuch. Jeśli słuchacie muzyki akustycznej, to warto raz na jakiś czas "skalibrować" uszy idąc na koncert i słuchając muzyki na żywo, porównując jak brzmią głosy i instrumenty w realnym otoczeniu a jak te z nagrań. Nie jest dobrze zajmować się odsłuchem sprzętu gdy wcześniej dłuższy czas przebywało się w hałasie czy na mocno nagłaśnianym koncercie.

8. Interakcje. Kontakty z innymi audiolubami, osobami osłuchanymi, doświadczonymi są bardzo wskazane.
Oczywiście jak najbardziej w celach towarzyskich.
Ale mogą nam takie rozmowy także pokazać jakie błędy popełniamy, pomogą adeptom sztuki audio nazywać pewne zjawiska poprzez konfrontacje z tym co słyszą i jak to nazywają inni.

9. Rozgrzewanie, wygrzewanie. Sprzęt audio, przewody powinny być wygrzane/ułożone do odsłuchu.
Oczywiście wpinamy, rozłączmy tylko to, co niezbędne w danym momencie.
Nową elektronikę czy przewody dobrze przed odsłuchem rozgrzać przez dłuższy czas. Nie napiszę jak długo, bo to bywa bardzo różnie. Czasami wystarczy kolka godzin, a nieraz kilkanaście, lub nawet ponad sto. Na przykład świeże (NOS) lampy JAN Sylvania 5751 wygrzewałem we wzmacniaczu ponad 300 godzin zanim straciły ostrość na górze i dało się ich słuchać. Niektóre przewody, szczególnie te masywniejsze, wymagają nieraz kilkudziesięciogodzinnej rozgrzewki a nieraz i dłuższej.
Ja mam taką zasadę, że każde nawet już wygrzane urządzenie lampowe rozgrzewam (czyli jest włączone do sieci) przed odsłuchem przez co najmniej godzinę a jak się da, to dwie.
Elektronikę tranzystorową trzymam stale pod napięciem. A jak jakieś urządzenie nie pracowało dłużej, daję mu najmniej dobę na rozgrzewkę. Wiele osób włączając swój sprzęt tranzystorowy na godzinę, dwie, trzy słuchania a później go wyłączając, nie zna często prawdziwego dźwięku, możliwości brzmieniowych swojego zestawu. A może się to różnić dramatycznie, o czym niektórzy się przekonali.

10. Podstawowe zasady akustyki i ustawiania sprzętu audio. O prawidłowym ustawieniu kolumn, dobrym posadowieniu elektroniki i rzecz jasna akustyce tylko wspominam. Bez tego ani rusz, by coś poprawnie przetestować.
Zastanawiałem się pisać o tym, nie pisać. Ale jeśli ktoś nie wie co to podstawowe warunki akustyczne, czy zasada trójkąta równobocznego, powinien koniecznie zgłębić tę tematykę.
Zapraszam do PW i podawania swojego adresu mailowego a prześlę skany w większości przystępnie napisanych i na ogół dobrze zilustrowanych artykułów o akustyce i ustawianiu kolumn/sprzętu audio.


Powyższy tekst może być edytowany, ponieważ nie sposób wszystkiego zapamiętać, opisać a nie korzystam z żadnych źródeł pisanych, tylko z niczego, czyli własnej głowy.
Dlatego gdybym strzelił jakiegoś babola (nie chodzi o miasto w północnym Iranie), to proszę poprawcie mnie albo zapytajcie o co chodziło.

Awatar użytkownika

Autor tematu
Angel
Administrator
Posty: 1085
Rejestracja: ndz 29 sie 2021, 22:33
Lokalizacja: Kielce

#2 Metodologia odsłuchów sprzętu audio.

Post autor: Angel » ndz 20 mar 2022, 18:13

Ostatnio na forum zaistniał temat przewodów zasilających i wtyków, które z nimi współgrają.
Moim zdaniem (to podobno magiczna formuła, bez której nie można wyrazić własnego osądu) temat przewodów zasilających i wtyków jest bardzo ciekawy, ale też niezwykle delikatny, nie poddaje się powszechnym opiniom internetowych "znawców" z tego czy innych forów na literę A... .
I nie tylko.
Co do przewodów, zwanych często kablami (kable, to raczej zabezpieczone przed wpływem czynników atmosferycznych przewody do zastosowań na zewnątrz budynków), to ich wpływ na dźwięk zestawu audio jest na pewno znaczący, ale musimy zdawać sobie sprawę, że to jednak różnice dużo mniejsze, niż wpływ kolumn, wzmacniacza, czy źródła. Rzecz jasna ta kolejność czasami się nieznacznie zmienia, ale to nie jest ważna informacja dla początkującego audioluba, ponieważ mogłoby to mu pomieszać w głowie, jak się kolokwialnie mówi. 8-)
Nie będę na razie rozwijał tematu

Chodzi mi tylko o to, że wiele osób ocenia przewody na szybko, po godzinie, pięciu, dziesięciu. A to niestety, tak się nie da oceniać przewodów.
Kto tak robi, to nie ma niestety pojęcia o testowaniu sprzętu audio, przewodów.


Bonhart
Nowicjusz Audiolub
Posty: 14
Rejestracja: ndz 20 lut 2022, 11:17

#3 Metodologia odsłuchów sprzętu audio.

Post autor: Bonhart » ndz 20 mar 2022, 18:30

Słuszna uwaga. W przypadku kabli zasilających bardzo dobrym przykładem może być Solid Core NO2.pro. początkowo kabel wydaje się bardzo dobry. Dynamiczny, pełny, bardzo dobry przewód. Niestety po dość długim czasie traci te cechy. Z czasem staje się wolny, mniej rozdzielczy.
Z przewodami niestety jest ciężki temat. Ich zmiany na brzmienie szczególnie w systemach dla zjadaczy chleba (nie manny z nieba ;) nie są bardzo znaczne. Jak Angel piszesz często to kosmetyka, ale słyszalna i istotna w końcowej fazie strojenia całego systemu.
Dobranie odpowiedniego przewodu wymaga dobrej znajomości swojego systemu i czasu przede wszystkim czasu!

Awatar użytkownika

Autor tematu
Angel
Administrator
Posty: 1085
Rejestracja: ndz 29 sie 2021, 22:33
Lokalizacja: Kielce

#4 Metodologia odsłuchów sprzętu audio.

Post autor: Angel » pn 21 mar 2022, 11:12

@Bonhart, święte słowa, że się tak wyrażę. Napisałeś o czymś z czym się już od dłuższego czasu noszę, ale jakoś tak nie mam śmiałości z kilku powodów. Ale do rzeczy.
Pisałem niedawno w jednym z wątków o przewodach zasilających SCA No.2 PRO właśnie, choć nie nazwałem ich z kilku względów.
Generalnie cenię sobie polskie konstrukcje i chciałbym je wspierać. Tylko czasem właśnie wydarzy się to, o czym piszesz.
Miałem ten przewód u siebie przez kilka miesięcy. I rzeczywiście tak jak wspomniałeś początkowo grał bardzo żwawo, energetycznie, pokazywał niezłe wysokie tony a niskie, choć mocne, były dobrze zebrane. No, bardzo dobre przewody w swojej cenie, bez dwóch zdań.
Bo początkowo pożyczyłem 1,5 metrową sieciówkę od kolegi i tak mi się spodobało to granie, że zamówiłem 2 metrową dla siebie.
Posłuchałem w swoim zestawie, później podesłałem kolegom do przetestowania.
Po pewnym czasie robiąc w drugim zestawie porównania przewodów zasilających, starałem się wybrać jakąś niedrogą i najbardziej pasującą do zestawu sieciówkę. Odsłuchiwałem wówczas jeszcze dwie DIY. Zrobioną z przewodu TKD-DE z wtykami Viborg z serii 501 oraz zrobioną z przewodu Belden 9497 z wtykami Viborg z serii 501. I duże zaskoczenie, Najlepiej, najbardziej rześko i przestrzennie zagrał Najtańszy TKD-De a najgorzej SCA.
Będę musiał poprawić swoją opinię o tym przewodzie. A raczej dodać kończącą konkluzję.
Najlepsze było to, że w pewnym momencie zwątpiłem w swój słuch, umiejętność oceny dźwięku, brzmienia. Myślę sobie jak ja mogłem sądzić, że ten przewód gra tak dobrze, jeśli teraz słyszę, że jest niezbyt ciekawie. Ale okazało się, że słyszałem dobrze, po prostu charakterystyka grania tej sieciówki tak bardzo zmieniła się w czasie.
Tak, że ja się często przekonuję o tym jak łatwo w zbyt szybkim odsłuchu wydać opinię będącą nie do końca odpowiednią a nawet krzywdzącą.
Choć na ogół przewody zyskują z czasem podczas użytkowania, jeśli się ich nie wypina z toru.
Pamiętam jak długo dochodziły do siebie przewody głośnikowe Ortofon z serii Reference. Początkowo bardzo kleiste, ze sceną, która nie wychodziła poza kolumny, pozbawione swobody, powietrza. Ale dałem im szansę, słuchałem dłużej, bo podobała mi się ich barwa. Później z każdą godziną dźwięk stawał się coraz lepszy, bardziej swobodny, przestrzenny, otwarty.
Podobną sytuację miałem z interkonektami Sablon Audio Panatela. Wpięte w system grały już nie wiem ile godzin i... było tak sobie. A kupiłem je, bo miały zastąpić Acrolink 6N-A2400II Pro. Niestety nie mogły im dorównać niemal w żadnym aspekcie. A tyle się naczytałem o tym, jak świetne są Sablony.
Pomyślałem sobie, że niestety, ale pójdą do ludzi. Jednak włączyłem zestaw, puściłem muzykę i tak grało sobie mimochodem przez kilka godzin.
Wreszcie coś mnie tknęło. Usiadłem przed zestawem i rozpocząłem procedurę odsłuchową. No, nie było wątpliwości. SAP wygrzały się, ułożyły i zagrały tak, że już nie miałem wątpliwości które interkonekty zostają.
Więc jeśli ktoś mi pisze, że włączył sprzęt i posłuchał obojętnie czego a szczególnie właśnie przewodów dość krótko i je wypiął, bo mu nie grały, to niestety muszę to zakwalifikować jako kompletny brak profesjonalizmu. Tak się nie da oceniać szczególnie właśnie przewodów.
Swego czasu kupiłem używane głośnikowe Straight Wire Rhapsody S bi-wire. Bardzo fajne przewody w swojej cenie. Rozmawiając ze sprzedającym dowiedziałem się wówczas kilku ciekawych rzeczy. Pan jak słyszałem znał się na sprawach związanych z audio. Prowadził od lat salon ze sprzętem audio i komis. Opowiadał jak to niektórzy ludzie mając pieniądze szaleli i co dwa tygodnie wymieniali okablowanie. On im mówił, daj sobie na wstrzymanie chłopie, bo przecież przez tak krótki czas na ogół nie usłyszysz jak naprawdę grają te przewody, nie zdążą się w pełni wygrać, ułożyć. Ale kto by tam słuchał jakiegoś sprzedawcy, Ludzie z kasą wiedzą lepiej.
Podczas tej rozmowy ten pan potwierdził mi także teorię o tym, że tranzystorowy sprzęt audio najlepiej trzymać stale pod prądem, bo po prostu jest dostatecznie rozgrzany i gra lepiej. Gorzej też dla kondensatorów, gdy się sprzęt często włącza i wyłącza. Nie szkodzi im stałe przebywanie pod prądem.
I to mi się zgadzało, bo miałem wówczas wzmacniacz Densen B-100 i odtwarzacz Micromega Stage 6. Obydwa urządzenia Trzymałem stale pod prądem, bo zresztą wyłączniki z tyłu obudowy to sugerowały. Tak jest też z obecnym moim wzmacniaczem Naim Nait 3R. Gdy nie słucham po prostu go wyciszam. I to wszystko. A dzięki temu gra dużo lepiej, gdybym miał go stale włączać i wyłączać. No i byłoby to dość niewygodne ze względu na wyłącznik umieszczony z tyłu urządzenia. Ca ly czas także grzeje się przedwzmacniacz gramofonowy Elac PPA-2.
Zresztą od czasu rozmowy z tym panem wszystkie swoje tranzystorowe urządzenia audio trzymam stale pod prądem.

Awatar użytkownika

DiBatonio
Starszy Specjalista Audiolub
Posty: 1018
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 17:49
Kontakt:

#5 Metodologia odsłuchów sprzętu audio.

Post autor: DiBatonio » wt 22 mar 2022, 16:03

Ktoś kto jest osłuchany nie potrzebuje przebywać z systemem np. "kolegi" nie wiadomo jak długo, żeby móc ocenić jak gra.
Podobnie ma się rzecz z kablami jeśli są wygrzane, owszem warto poświęcić kilka chwil/dni na osłuchanie się, ale jak się pewne kable już miało w systemie dłuższą chwilę, a później odstąpiło od nich. To powrót do nich nie musi trwać nie wiadomo jak długo, żeby móc ocenić ich walory brzmieniowe, zwłaszcza, że mają już swoje latka i wygrzane są na pewno.
Z punktu widzenia audiofilskiego pewno takie rzeczy muszą się "ukladać", ale z punktu eleketrycznego i fizycznego kabel, który ma za sobą setki godzin przebywania pod napięciem nie musi się specjalnie ukladać do danego systemu. Zwłaszcza, że już bywał w tym systemie lub innym miejscu tego systemu.
Teorie układania się już wygrzanych kabli, jakichkolwiek to raczej kwestia oswajania się z nowym brzmieniem i zmianami, po czym jak już się oswoimy, a raczej nasz mózg, to nowy kabelek pojawiający się w systemie od razu daje nam inne odczucia.
Żeby nie było mówię cały czas o wygrzanych kablach.

P.S.
Mam zastrzeżenia do pkt.5 i 7, ale to moje zdanie, więc nie trzeba się z tym zgadzać.
Może przy innej okazji.

Awatar użytkownika

Autor tematu
Angel
Administrator
Posty: 1085
Rejestracja: ndz 29 sie 2021, 22:33
Lokalizacja: Kielce

#6 Metodologia odsłuchów sprzętu audio.

Post autor: Angel » wt 22 mar 2022, 17:20

Bardzo chętnie zapoznam się z zastrzeżeniami co do punktów 5 i 7. Napisałem, że temat jest rozwojowy a nie skończony. Gdyby taki był, zamknąłbym go bez możliwości dalszych wpisów.

Awatar użytkownika

DiBatonio
Starszy Specjalista Audiolub
Posty: 1018
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 17:49
Kontakt:

#7 Metodologia odsłuchów sprzętu audio.

Post autor: DiBatonio » wt 22 mar 2022, 18:23

Ad.5
Prąd powinien być jak najlepszej jakości, to prawda.
Ale to, że stacja transformatorowa im bliżej, tym lepiej, to już audiofilskie bajanie.
Po pierwsze regulują to normy i przepisy, choćby ze względu na bezpieczeństwo też te przeciwpożarowe.
Dwa: są różne stacje transformatorowe i rozdzielcze, ja nie chciałbym mieszkać blisko takiej stacji, żeby nie być narażonym na różne perturbacje w instalacji elektrycznej.
Trzy: infrastruktura sieci energetycznej w Polsce ma dużo do życzenia, to już powinno być wystarczającym powodem.
Obecnie trudno o takie miejsca, żeby mieszkać z dala od innych, nawet jeśli chodzi o domy jednorodzinne. Mało tego, dziś niemal co drugi dom posiada fotowoltaiczne panele. Z tym też różnie bywa, bo zazwyczaj jak ma być dobrze, to nie może być tanio, a tutaj akurat często gęsto wybiera się tanie rozwiązania, a to błąd.
Kolejna rzecz, to właśnie nadmiar oddawanej energii buforowanej u dostawcy prądu, a efektem tego są niekontrolowane piki i skoki napięcia i natężenia prądu. W pracy mam kilku kolegów, którzy pożegnali się z drogimi urządzeniami AGD przez właśnie takie perturbacje, bo infrastruktura sieci przesyłowych jaka jest każdy widzi.
Nawet stosowne zabezpieczenia przeciwprzeciążeniowe, instalacje odgromowe i inne nic nie dają.
W blokach gdzie tak zwana deska ma 5 do 6 klatek schodowych też są stacje transformatorowe spełniające normy dotyczące zabudowań wielomieszkaniowych, niemal każda taka klatka ma swoją stację i rozdzielnię transformatorowa. Czy to oznacza, że mając tak blisko transformatorowa stację mój prąd będzie jak należy, no nie, nie będzie.

Zgadzam się, że różne urządzenia AGD mają wpływ na jakość prądu, niezależnie, czy instalacja spełnia współczesne normy, czy jest sprzed epoki.
Mam propozycję idącą jeszcze dalej poza samo nie pranie w trakcie odsłuchów, spróbujcie powiedzmy wieczorem u siebie wypiąć z gniazdek wszystkie urządzenia AGD, wszystkie, dosłownie i to łącznie z lodówką. Ta zanim się rozmrozi potrzebuje od 8 do nawet kilkunastu i więcej godzin, więc żywności nic się nie stanie, to samo dotyczy pralek, radyjek, piekarników i innych urządzeń wpiętych do gniazdek sieci elektrycznej.
Polecam.
Kondycjonery są różne, różniste, jedne lepiej sobie radzą inne gorzej, lepiej wybierać takie, które nie equalizują brzmienia, mają dobre komponenty w bebechach, np cewki mundorfa, czy kondy itp
Tam, gdzie instalacja i prąd są na wysokim poziomie, zazwyczaj potrafią zepsuć bez względu na cenę, ale tak naprawdę mało kto ma tak bezkompromisową instalacje, a tu nie wystarczy osobna linia z drutu gigawatta i jakiś bezpiecznik audiofilski w skrzynce. To by było za łatwe niestety.

Tak przy okazji temat skłonił mnie do poszukania w internecie, żeby było wiadomo o co chodzi z tymi stacjami transformatorowymi, podam dwa linki...
https://www.elektro.info.pl/artykul/ins ... -miejskich
https://www.elektro.info.pl/artykul/och ... hrony-ppoz

Ad.7
Słuch to można sobie skalibrować u laryngologa i badaniem słuchu przez wykonanie audiogramu, któremu daleko do pasma przenoszenia jakie nas interesuje.
Uważam, że "kalibracja" przez pójście na koncert może dać efekt odwrotny, koncert life bez aparatury nagłośnieniowej daje tylko jakiś ogląd na to jak w danych warunkach może brzmieć instrument lub wokal. Tutaj zgoda, czasem warto, ale koncert z naglośnieniem?

Nie ma to nic wspólnego z remasteringiem i do zapisania muzyki na nośniku CD, czy też innym masteringiem na winyl itp.
To dwa różne światy i ośrodki fizyczne i jakie tam sobie by nie wymyślić. Właśnie po to robione w studio, by nam się dobrze słuchało w domach z naszych systemów, które i tak nie potrafią oddać realizmu każdego instrumentu razem, czy z osobna.
Jedyny jaki mógłby z tym konkurować, to chyba ten który słyszałem u kolegi Sly za miliony monet z akustyką, zasilaniem i każdym elementem dopraciwanym do granic, nie każdego na to zresztą stać.

Tak zwany "reset", czy "kalibracja" słuchu, to raczej relaksacja, może i nawet połączona z medytacją, ale na pewno odpoczynek na łonie natury z dala od zgiełku i wsłuchiwanie się raczej w odgłosy tej natury, a nie pójście na hałaśliwy koncert.
Zapomniałem dodać: moim zdaniem. :lol:

Awatar użytkownika

Autor tematu
Angel
Administrator
Posty: 1085
Rejestracja: ndz 29 sie 2021, 22:33
Lokalizacja: Kielce

#8 Metodologia odsłuchów sprzętu audio.

Post autor: Angel » śr 23 mar 2022, 11:37

@DiBatonio, krótko w temacie. Bo nie ma tu co niepotrzebnie rozwlekać.
Generalnie wydawałoby się, że bliższe sąsiedztwo stacji rozdzielającej prąd (tak to nazwijmy) jest korzystniejsze dla słuchacza niż oddalenie od tej stacji nieraz wiele kilometrów. To są opinie ludzi zajmujących się tymi sprawami. Trudno mi to obecnie znaleźć, dlatego nie będę się spierał. Może masz rację. Na pewno nie brałem tu pod uwagę obecnej sytuacji z fotowoltaiką. I tu pewnie racja po Twojej stronie.
Co do kondycjonerów, to mało jest takich prawdziwych, które można nazwać kondycjonerami do zastosowań audio. A jeśli są, to kosztują duże pieniądze.
Większość, to właściwie filtry. Czasem lepiej zastosować zwykła, solidną listwę zasilającą. Jaka powinna być, to już może temat na osobny wątek.
Nawet widziałbym tu kompetentnego autora w Twojej osobie.

Czyli o ile w odpowiedzi do punktu 5 przyznaję Ci właściwie rację (choć z małymi zastrzeżeniami), tak co do komentarza do punktu 7 niemal kompletnie się nie zgadzam. Uważam, że chyba nie zrozumiałeś istoty tego zjawiska albo mojego przesłania.

Lekarz, laryngolog może Ci słuch co najwyżej zbadać i stwierdzić jak dobrze słyszysz. Nie skalibruje go, bo to nie jest urządzenie mechaniczne, czy elektryczne. Pomijam tu internetowe badanie słuchu, które zwie się: Kalibracja - Badanie słuchu online - e-Audiologia.
Kalibracja słuchu, czy autokalibracja, to jest proces bardziej mentalny niż mechaniczny. Polega na tym, że słuchając na żywo naturalnych instrumentów akustycznych wsłuchujemy się w dźwięk który wydają, ich barwę, wibracje, emocje. Coś, co często jest gubione nawet przy słuchaniu na najlepszym a raczej na najdroższym sprzęcie audio. Przypominamy sobie zatem pewne dźwięki, brzmienie instrumentów, uczymy się ich jakby od nowa.
Chodzi mi tu wyłącznie o koncerty bez nagłośnienia. A takie są i to często nawet w większych składach. Również posłuchanie instrumentów solo, na których grają muzycy, choćby w domowych warunkach, też daje pojęcie o tym jak może a jak nie może zagrać dany instrument. Przybliża nas do realnych możliwości tego instrumentu, brzmienia, barwy, rozłożenia akcentów w skali częstotliwości dźwięku itp. Nic tego nie zastąpi.

Wyobraź sobie, że oglądasz przez lata przyrodę, zielone listki i trawę tylko na najlepszych telewizorach i wszystkim tym, co jest potrzebne do uzyskania obrazu. Telewizory są wciąż nowsze, technologie też. Ktoś tam za Ciebie ustawia to wszystko, czyli nasycenie, barwę, czy ciepłotę kolorów. Ty też coś poprawiasz po swojemu, bo wydaje Ci się, że tak będzie lepiej, naturalniej. Ale nie masz w tym czasie możliwości by patrzeć na prawdziwą przyrodę.
I po długim czasie wreszcie wychodzisz na łąkę, do parku. Patrzysz na trawę, na liście w promieniach słońca i stwierdzasz, że na Twoim telewizorze jest lepiej, prawdziwiej. :lol: A przyroda, choć naturalna Cię nie zadowala.
To takie przejaskrawienie, wymyślona sytuacja, ale chcę oddać istotę rzeczy jak ważne jest obcowanie z realnymi, prawdziwymi instrumentami, na żywo. A Ty piszesz, że:
"kalibracja" przez pójście na koncert może dać efekt odwrotny.
No nie, na pewno nie.
Odpoczynek na łonie natury, to także odpoczynek dla słuchu. I to jest bardzo ważne, zgadzam się w stu procentach. Ale na pewno nie jest procesem kalibracji słuchu pod względem tego jak może, czy powinien grać dany instrument, czy orkiestra.

Awatar użytkownika

DiBatonio
Starszy Specjalista Audiolub
Posty: 1018
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 17:49
Kontakt:

#9 Metodologia odsłuchów sprzętu audio.

Post autor: DiBatonio » śr 23 mar 2022, 12:42

@Angel
Ja miałem na myśli kalibrację poprzez audiogram, a później w najgorszym wypadku aparat słuchowy :D :D :D
Audiogram on line to wiesz co z nim możesz zrobić.
Ten powinen być przeprowadzony w komorze do tego przeprowadzony ze słuchawkami i specjalistę.
Ja mialem na myśli koncerty z naglośnieniem, które raczej katują nasz słuch i tutaj kłania się umiejętność nagłośnienia, co innego koncert w auli bez aparatury nagłośnieniowej z sensowna akustyką.
Wiem jak brzmią niektóre instrumenty i nie mam na myśli jakieśj gitary, czy innej mandoliny :D . Nie chciałbym by saksofon, czy inna trąbka brzmiała z moich głośników jak ta na żywo metr ode mnie, ty też byś pewno nie chciał :D
Ale zgadzam się, że warto posłuchać na żywo, by mieć jakiś punkt odniesienia, a skądinąd wiem, że muzycy nie zawsze przywiązują taka wagę do systemu audio, jak my to robimy. Bo mają świadomość, że to dwa różne światy muzyka na żywo i ta z naszych zabawek audio.
Z tym TV akurat można tak skalibrować, że odda naturalne barwy trawy, czy jakiś innych liści.
Temu służy profesjonalna kalibracja spektrofotometrem i innymi instrumentami.

Co do stacji rozdzielczych, czy transformatorowych oddalonych powiedzmy, że kilometry co bywa raczej rzadkością to się zgodzę i pokutuje tutaj właśnie wspomniana przeze mnie marnej jakości infrastruktura sieci energetycznej, złącza, kable, mufy, izolatory i rozdzielnice.
To wszystko wpływa na upływność prądów i straty energii w efekcie czego nasz prąd jest marnej jakości (zakłocenia).
Co by nie powiedzieć jakość prądu, zasilanie i akustyka mają zasadnicze znaczenie w naszym audio, ja stawiam je na równi.
Nadal polecam przeprowadzenie "testu" z wyłączeniem wszystkich urządzeń domowych wpiętych w gniazdka, zostawiając tylko audio i słuchać.

Awatar użytkownika

Autor tematu
Angel
Administrator
Posty: 1085
Rejestracja: ndz 29 sie 2021, 22:33
Lokalizacja: Kielce

#10 Metodologia odsłuchów sprzętu audio.

Post autor: Angel » śr 23 mar 2022, 15:00

No to dochodzimy chyba do konsensusu. Ja mam na myśli wyłącznie brzmienie instrumentów na żywo, bez żadnego wzmocnienia.
Bo jeśli ktoś mi powie, że kalibruje sobie słuch na koncertach ze wzmocnieniem, to zapytam go, czy ustawia swój gust według tego jak grają np. kolumny estradowe. Może jest to wyznacznikiem dla niektórych rockmanów? To proszę bardzo.
Wiadomo, że słuchając większej grupy muzycznej, słuchamy jej (optymalnie) z pewnego oddalenia. Kilka, kilkanaście metrów.
I tak to powinno brzmieć w kolumnach. Ale pojedynczy instrument, do tego słuchany z bliska, jak choćby wspomniana przez Ciebie trąbka, wydaje z siebie często ostre i przenikliwe dźwięki. Dobrze jakby zestaw potrafił odtworzyć również taką trąbkę solo. No może nie grającą dwa metry od słuchacza, ale trochę dalej.
Co do kalibracji w TV, to chodziło mi o to, że jak nie będziesz kontrolował tego i sprawdzał ze stanem rzeczywistym, to możesz zabrnąć w ślepy zaułek.
Tak samo z dźwiękiem zestawu audio. Pomijam już to, że niektórzy z zamożnych audiofanów swój zestaw doprowadzili do tak hiperrealistycznego stanu prezentacji dźwiękowej, że na pewno tak dokładnie nie usłyszą takiej prezentacji, takiego dźwięku na żadnym koncercie, bo musieliby być w kilku miejscach naraz, czyli powinni się zamienić w mikrofony. ;)
Wspomnę tylko o fakcie, że wiele z tych super hiper zestawów gra po prostu wyczynowo. Niestety z przyjemnością płynącą z prezentacji muzyki ma to już niewiele wspólnego, Zagubili po drodze to, co najważniejsze. I to nie są wcale rzadkie przypadki, bo znam to zarówno ze swoich doświadczeń jak i opowiadań kolegów jak to ich super zamożny znajomy złożył sobie horrendalnie drogi system i... reszta byłaby milczeniem, ale...
Ja dodam, że posłuchamy tam muzyki pół godziny, godzinę i wracamy znużeni albo rozdrażnieni tym dźwiękiem do domu. No bywa.
Ale właściciel jest bardzo zadowolony. Tylko może nie do końca, bo ciągle za czymś goni, coś zmienia i nie chce uświadomić sobie, że to o co mu chodziło już dawno "przegonił". Choć z tyłu głowy coś mu ciągle powtarza: "nie tędy droga". Ale kto by słuchał takich głosów. 8-)

Co do wyłączenia wszystkich urządzeń w domu, to pomysł pewnie nie od czapy. Z pewnością wypróbuję. Gorzej jak za bardzo mi się spodoba. :D

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości