Początki w Audio - VideoVintage - czy warto ?

Doradzamy początkującym. Tutaj zadajemy wszelkie pytania dotyczące budowania pierwszego systemu audio lub jego dalszej modyfikacji.
Awatar użytkownika

Autor tematu
mario33lgw
Czeladnik Audiolub
Posty: 208
Rejestracja: wt 21 sie 2018, 23:12
Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno

#1 Vintage - czy warto ?

Post autor: mario33lgw » sob 08 wrz 2018, 19:24

Mamy na forum kilku wielbicieli sprzętu vintage. Chciałbym, i pewnie nie tylko ja, poczytać dlaczego wybraliście taki sprzęt ?

W pytaniu jest podtekst - czy rzeczywiście ‚kiedyś to dopiero się robiło sprzęt’? Albo porównywalny jakościowo sprzęt jest znacznie tańszy ?

Kiedy warto rozpatrywać taki sprzęt ? Jakich marek warto szukać ? Jakies konkretne przykłady ?

Co trzeba wziąć pod uwagę przy zakupie ? Kiedy wiadomo, że np. wszystkie elektrolity do wymiany ? Czy warto w ogóle taki sprzęt tuningować ? Za ile ?

Dużo pytań ? Po prostu zacznijmy...
Stereo: Sansui Alpha AU-607XR + Harbeth Monitor M30.1
Streaming & DAC: Lumin D1
Analog: Technics SL-1410mk2 + Ortofon Stylus 20
KD: Denon AVR-X4400H + Monitor Audio Bronze 5.1

Awatar użytkownika

Revo
Czeladnik Audiolub
Posty: 377
Rejestracja: wt 12 wrz 2017, 13:14
Lokalizacja: Bielsko-Biała

#2 Vintage - czy warto ?

Post autor: Revo » sob 08 wrz 2018, 20:28

Noo, i się doczekaliśmy (albo doigraliśmy) :D :D Vintage'owcy do tablicy! Właściwie, to aż dziwne, że podobny temat nie powstał wczesniej. Może wynika to z tego, że po prostu dobry sprzęt jest dobry, bez względu na jego wiek, choć osobiście wyznaje zasadę, że to co w audio najlepsze, już było... Bardzo ciekawy wątek @mario33lgw

Na temat vintage jest tyle do opisania, że właściwie to nie wiem od czego zacząć... :D Zapewne każdy z tu obecnych Kolegów interpretuje vintage na swój sposób, inaczej do niego podchodzi, posiada(ł) lub nie, itd, itp...

Co do kwestii, że lepiej się kiedyś sprzęt robiło, to chyba nie jest ta teoria wyssana z palca. Obecny vintage, czyli sprzęt mający kilka dekad w metryce, to zazwyczaj konstrukcje przemyślane, wykonane z podzespołów bardzo wysokiej jakości po to, żeby służyły lata (tak się wtedy robiło, po prostu). Do tego można dodać troszkę wyścig zbrojeń, albowiem wiele firm konkurowało ze sobą pod względem coraz to lepszej jakości wykonania i ostatecznie brzmienia. Ponadto, o czym wiele się pisze i mówi - problematyka maczania paluchów przez księgowych raczej nie istniała podczas procesu projektowania danego modelu wzmacniacza, odtwarzacza itd.

Dlaczego ja wybrałem taki sprzęt akurat? Hmm, dość długa historia (zapewne jak i u innych). Na początku kupowałem vintage bo na nic innego mnie nie było stać :D Potem mnie stać było na nowe, niby dużo lepsze, droższe a ostatecznie i tak mam to stare vintagowe (w przeważającej części) :D Sadzę, że akurat w moim przypadku decydujące znaczenie miały względu brzmienia i myśli technicznej (akapit wyżej). Uważam, że brzmienie powiedzmy sprzed 2-3 dekad pasuje mi najbardziej, i pomimo przygód z nowymi (nazwijmy to nowoczesnymi) sprzętami, nie do końca mi brzmienie pasowało - takie troszkę inne podejście do koncepcji brzmienia (mam tu na myśli "nowe" audio). Czyli takie : "A więc to tak się dzisiaj słucha muzyki...". Oczywiście, tu nie chodzi o katalogowanie lepsze/gorsze, tylko po prostu inne, brzmiące inaczej - co kto lubi, co komu "leży". Jeśli sobie takie rozróżnienie wpoimy, będzie nam łatwiej. Ja lubię vintage za ciepło, muzykalność, duchowe granie. Oczywiście zapewne i takie coś można znaleźć i w nowych konstrukcjach, ale vintage chyba będzie tańszy :D

Czy warto się interesować vintage używanym? Oczywiście! zawsze warto posłuchać w miarę możliwości sprzętu starego i sprawnego, bo może sie okazać, że taki nam spasuje najbardziej. Jakie modele i marki? No wiesz, jest ich całkiem sporo, ale można tu przytoczyć przede wszystkim choćby Sansui, Nakamichi, stare Rotele, Marantz, Luxman, Denon, Yamaha, Grundig, Scott, JVC, Kenwood, stare NAD-y.... zależy czego szukamy (wzmacniacz, gramofon, deck, odtwarzacz etc.). Np. ja wolę stare gramofony z najlepszego okresu dla tego typu konstrukcji. Tak samo wzmacniacze. Co do stanu technicznego - wiesz, na wszystko trzeba uważać, ale jak to już zostało napisane - stare było naprawdę dobrze wykonane. Oczywiście, zaorać można wszystko. Widzisz, ja szukam już od dawna pewnego czarnego Luxmana (wzmacniacz) i szukał będę dalej, bo wiem, że jest dobry (może zmarnuje życie na szukaniu, bo jest ciężko dostępny :D). Stan techniczny będę miał na względzie, ale nie mam jakiś wielkich obaw. Osobiście sprzęt zakupiony staram się oddać do zaprzyjaźnionego serwisu, i nigdy nie miałem większych problemów. Ocena stanu sprzętu w praktyce może też nie zawsze się udać, bo o ile za stan jakości basu (czyli np. jego brak) może odpowiadać stan kondensatorów (sucho), tak za to, że kanały nam grają równo, to wcale nie oznacza, że mamy oryginalny potencjometr (to tylko przykład). Tak samo, czy ktoś nie wstawił czegoś "sztucznego" w miejscu dobrych Sankenów, tylko po to, żeby sprzęt wydał dźwięki. Z drugiej strony, widziałem też takie majstersztyki wśród sprzętów typowo nowych (naprawianych), że aż głowa boli, o czym się dowiedziałem podczas wizyty w serwisie. Chyba nie ma złotej reguły, choć logicznie rzecz biorąc nowe - mniejsze ryzyko, ale niekoniecznie brzmienie odpowiadające. Wiele zmiennych...

Co do tuningu, to hmm, wiesz, zależy co, i czy jest to konieczne. Może miałeś na myśli zabieg tuningu w celach wogóle postawienia sprzętu na nogi? Co do samego "poprawiania" to osobiście jestem względnie za, o ile jest on wykonany z głową i wykonujący zna się na tym. Mówimy tu też o tuningu czysto technicznym, podwyższającym walory brzmieniowe (choć nie zawsze to się też udaje). Podobno np. Rotele to lubią.

I na sam koniec. Lubuje sie raczej w vintage'owych wzmacniaczach, gramofonach, swego czasu odtwarzaczach CD, deckach, przedwzmacniaczach. Kolumny lubię raczej z tych późniejszych okresów. Nie obrażam się na nowe, bo gram nawet na strumieniowcu. Jakoś to pogodziłem :D

Halo, vintage'owcy!? Jesteście tam?

Pozdrawiam.


Belfer54

#3 Vintage - czy warto ?

Post autor: Belfer54 » ndz 09 wrz 2018, 08:49

Myślę, że zanim dyskusje rozwinę się na dobre trzeba sobie zadać pytanie. Co to znaczy vintage?
Po pierwsze, jaki okres produkcji przyjmiemy dla sprzętu vintage. Czy będą to lata pierwszej połowy XX wielu, lata 70 a może lata 90. Dla mnie to nie ma znaczenia, bo tamtych okresach miałem już świadomość, tzw. muzyczno – sprzętową.
Czy sprzętem vintage jest np. wzmacniacz Sansui AU-alpha 707DR z 1991 roku, czy już nie?
Czy może na miano to zasługuje, np. ampli tuner Yamaha CR-800 produkowany od 1974 roku?

Właściwie Kolega @Revo napisał to wszystko, co ja sam mógłbym w tym miejscu napisać.
Dodam, że trudno mi też odnosić się do tego, czy warto taki sprzęt kupować, bo sam jestem człowiekiem vintage i wychowywałem się, kształtowałem swoje upodobania muzyczne, o czym napomknąłem wcześniej w okresie, gdy sprzęt uznany za vintage przezywał swoje lata świetności. Aspekt ten nie jest bez znaczenia. Powoduje on, że czuję sentyment do urządzeń sprzed wielu lat. Oczywiście nie jest tak, że kupując sprzęt vintage nie biorę pod uwagę stanu technicznego urządzeń i to, w jakim stanie wizualnym jest on zachowany. Podstawową kwestią jest, to czy sprzęt nie był „grzebany” przez jakiegoś domorosłego elektronika, który w miejsce oryginalnych części wkłada współczesne zamienniki, itd. Pamiętam kilku Kolegów, również z innych forów, już dziś tam niepiszących, gdy części do swoich ukochanych sprzętów vintage ściągali z magazynów znajdujących się w USA. Czasem trwało to po kilka miesięcy i niemało kosztowało. Czy się opłaciło? Owszem i to bardzo.
Wzmacniacze, ampli tunery, odtwarzacze CD otrzymały nową szansę i w bezpośrednich porównaniach ze sprzętem współczesnym temu drugiemu nie dawały szans. Zatem odpowiedziałem na pytanie, czy warto tuningować wymieniać podzespoły. Oczywiście warunek, to podzespoły oryginalne. Cóż bywa, że ich brakuje. Wówczas sprawa musi się zająć już nie pierwszy z brzegu serwisant, tylko człowiek, który na sprzęcie danej marki, jak to się mówi zęby zjadł.

Wśród tzw. sprzętu vintage mam wielu faworytów. Podobnie jak Kolega @Revo jestem fanem marki Luxman. Do ulubionych należą też stare ampli tunery i wzmacniacze Yamahy, Pioneera, Cyrusa, Meridiana. Do tego dorzuciłbym wspomniany Sansui. Duży sentymentem darzę też stare gramofony, które towarzyszą mi od lat 60 XX wieku. Niestety z ostatnim z nich, czyli Thorensem TD-320 musiałem się pożegnać. Oczywiście sprzęt był sprawny i mam nadzieję cieszy ucho innego audiofila.
Może dodam, że lubię łączyć, jak można się domyślać w jednym torze sprzęt stary z nowym. Daje to często świetne efekty. Gdyby nie różnorakie uwarunkowania życiowe zapewne obok sprzętu współczesnego miałbym pokaźną kolekcję sprzętu vintage.

Na koniec dodam, że zapewne każdy z nas inaczej postrzega kwestię dotyczącą sprzętu vintag. Jedni podchodzą do tego z sentymentem, inni kupują ten sprzęt z powodów finansowych, inni też zachwyceni są wyglądem, walorami muzycznymi. Są też tacy, którzy kierują się modą lub sugestią znajomych.


seb
Junior Audiolub
Posty: 76
Rejestracja: pt 08 cze 2018, 23:44
Lokalizacja: Olsztyn

#4 Vintage - czy warto ?

Post autor: seb » pt 26 paź 2018, 23:09

Vintage. Vintage.
Posiadam Wharfedale laser 100 z około 1980 r w stanie co najmniej db. Trzy głośniki, w tym bas 25 cm zapowiadają się całkiem nieźle.I rzeczywiście prawie tak jest. Oczywiście poza basem. Srednca i góra są poprawne. Niestety bas jest średniowieczny. Potężny, ale słabo kontrolowany. Przy 14 cm Simpsona nie ma żadnych szans. Do filmów się nada. I tyle.


Angel

#5 Vintage - czy warto ?

Post autor: Angel » sob 27 paź 2018, 02:18

Ha! Zależy czym się takie niskie tony kontroluje. Zwróć uwagę, że same kolumny nie grają. Potrzebny jest im odpowiedni wzmacniacz. Źródło dźwięku też nie może być od macochy.
Na ogół do odpowiedniego panowania nad większą powierzchnią membran potrzebny jest dobry, szybki wzmacniacz (o wysokim współczynniku tłumienia - damping factor).
Że jakieś kolumny są "vintage", nie znaczy, iż napędzi się je byle wzmacniaczem. Na cenę nie ma co patrzeć. Może co najwyżej na pierwotną ich wartość.


Mrozu99
Nowicjusz Audiolub
Posty: 17
Rejestracja: wt 05 cze 2018, 21:50
Lokalizacja: Łódź

#6 Vintage - czy warto ?

Post autor: Mrozu99 » ndz 28 paź 2018, 02:24

Jeszcze jakieś dwa lata temu posiadałem kilka klocków z lat 70-80 m.in. Yamaha CR-1020 , Sony STR-4800 , Sony STR-V5 i inne. Pewnego dnia sprzedałem wszystko i jak się okazało to był największy błąd jaki mogłem zrobić. Powoli wracam do sprzętu vintage głównie ze względu na walory dźwiękowe które bardzo mi odpowiadają.
Trzy dni temu zagościł u mnie zestaw Hitachi.
Załączniki
DSC07776.JPG


grzegorz39
Czeladnik Audiolub
Posty: 213
Rejestracja: wt 12 wrz 2017, 11:31
Lokalizacja: Sanok

#7 Vintage - czy warto ?

Post autor: grzegorz39 » śr 31 paź 2018, 20:31

No i ja również w swojej skromnej i dopiero można powiedzieć początkowej przygodzie z audio otarłem się o sprzęt vintage.
Mam w swoim posiadaniu amplituner saba 9250, oraz ostatnio kumpel przywiózł z Niemiec Telefunken trx 3000. ( Też chyba się łapie jako vintage?)
Bardzo fajny, ciepły dźwięk. Z filtrem loudness na wieczorne słuchanie- dla mnie rewelka.
Nie wiem czy się mylę, ale wszystkie te amplitunery ''wiekowe'', były chyba słabe hm.. nazwijmy to ''mocowo i watowo'' Czy się mylę ?
Gdybym znalazł taki bardziej współczesny i mocniejszy wzmacniacz z takim dźwiękiem jak telefunkien, na pewno bym się jeszcze skusił. :)


Rega

#8 Vintage - czy warto ?

Post autor: Rega » czw 01 lis 2018, 18:22

Cześć!
Jestem użytkownikiem Amplitunera Tandberg TR 2055 (i nie tylko) od dwóch lat. Jego moc wyjściowa to 2x80X przy 4 ohm i 2x 55W przy 8ohm. Nie uważam, że to za malo na normalne mieszkanie. Ja używam 30-40%. A jakość ... :D - myślę, że większość wlascicieli nowych wzmaków w przedziale cenowym do 5-6 tys zl może tylko o takiej pomarzyć.

Awatar użytkownika

Revo
Czeladnik Audiolub
Posty: 377
Rejestracja: wt 12 wrz 2017, 13:14
Lokalizacja: Bielsko-Biała

#9 Vintage - czy warto ?

Post autor: Revo » czw 01 lis 2018, 19:07

Rega pisze:
czw 01 lis 2018, 18:22
Jestem użytkownikiem Amplitunera Tandberg TR 2055 (i nie tylko) od dwóch lat. Jego moc wyjściowa to 2x80X przy 4 ohm i 2x 55W przy 8ohm. Nie uważam, że to za malo na normalne mieszkanie. Ja używam 30-40%. A jakość ... :D - myślę, że większość wlascicieli nowych wzmaków w przedziale cenowym do 5-6 tys zl może tylko o takiej pomarzyć.
@Rega nic dodać i nic ująć.

W tym wszystkim zaskakujące jest to, że obecny sprzęt nowy zapewne będzie niewiele warty w przyszłości, albo nawet nic, dlatego że...po prostu fizycznie nie będzie istniał. Najwięcej jakości otrzymywaliśmy właśnie w vintage. Za parę stówek kupimy wzmacniacz, a z tych nowych to chyba tylko obudowę - nada sie na doniczkę albo skrzynkę na narzędzie. Żartuje, można kupić sensowne klocki, ale to kosztuje (a i nie zawsze jest ta jakość o której byśmy marzyli).

Awatar użytkownika

Autor tematu
mario33lgw
Czeladnik Audiolub
Posty: 208
Rejestracja: wt 21 sie 2018, 23:12
Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno

#10 Vintage - czy warto ?

Post autor: mario33lgw » czw 01 lis 2018, 21:38

Panowie, a może by tak zamiast się głaskać po czuprynkach to napisalibyście jak grają Wasze sprzęty ? Co to np. znaczy granie wg. słynnej „szkoły Sansui” ? Jakie to granie Luxmana ? Mnie by to bardzo interesowało... za chwile mam kupić wzmaka, to może zamiast współczesnego Naima zainwestuje w Luxmana (i w te hipnotyzujące wychylne wskaźniki wysterowania) ?
Stereo: Sansui Alpha AU-607XR + Harbeth Monitor M30.1
Streaming & DAC: Lumin D1
Analog: Technics SL-1410mk2 + Ortofon Stylus 20
KD: Denon AVR-X4400H + Monitor Audio Bronze 5.1


Pygar
Nowicjusz Audiolub
Posty: 4
Rejestracja: wt 19 wrz 2017, 09:06
Lokalizacja: Wrocław

#11 Vintage - czy warto ?

Post autor: Pygar » czw 01 lis 2018, 22:36

Nie ma czegoś takiego jak "jednoznaczne" brzmienie danej firmy, czy to Sansui, czy Luxmana, bo te firmy istniały/istnieją od dziesięcioleci i na przestrzeni lat ewoluowały, a przez to co kilka lat zmierzały w troszkę innym kierunku, dochodziły do różnych przemyśleń i eksperymentowały z rozwojem "swojego" brzmienia.
Pisząc coś w temacie Sansui, to na rynek europejski wypuszczono kilka "poziomów" - klas sprzętów. Sytuację komplikuje jeszcze fakt występowania wzmacniaczy lampowych i tranzystorowych, a te drugi dzielą się na typy : bipolarne i mosfet. Każdy oferuje co innego i różnią się między sobą nie tylko nazwą, mają inne mocne i słabsze strony, jeśli w ogóle można nazwać je słabszymi :-).

Coś więcej można napisać wskazując na konkretny model z ściśle wybranej serii, do tego dochodzi gradacja tzw. półek cenowych .
Od najniższej podstawowej serii zwanej potocznie "100", potem "300", "500", "700", "900" problem w tym, że każda z tej grup miała swoje modele na przestrzeni lat i osoba niezorientowana łatwo się w tym pogubi, bo były takie sytuacje, że wzmacniacz z danej "serii" z lat "X" był lepszy w jakimś sensie od swojego późniejszego następcy z tej samej "serii numerycznej" .

Z wyższych europejskich modeli polecam generalnie najnowsze wersje z serii "700" i "900", czyli AU-X711 i AU-X911DG oraz jeśli jest w dobrym stanie to jeszcze AU-X901 (trochę starszy od 911DG) ale też nie ma się czego wstydzić .

Wszystkie wcześniejsze też mogą się podobać ale to już zależy od preferencji, ulubionych gatunków muzycznych i sprzętów, które mamy w domu.
Polecam trzymać się wybranych lat i kompletować system z tego samego dziesięciolecia, czyli jak mamy wzmacniacz z lat 70' , to szukamy do niego kolumn też z tego okresu itd.

Dzięki temu dużo trudniej o sytuację, gdy jedno z drugim nie chce współpracować, nie trzeba przerabiać gniazdek ani wtyków np. gramofony ze złączem DIN, czy kolumny na dwa "bolce" też system DIN itd.

Generalnie Vintage "dobre" jest dużo lepsze od obecnie sprzedawanego sprzętu, z racji tego, że ma prawdziwą DUSZĘ i pięknie gra.

Solidność wykonania nieporównywalna z aktualną (dziś to plastic fantastic i sprzęt projektowany z założenia, że ma się zepsuć a klient ma go zwyczajnie wyrzucić, bo naprawa w wielu przypadkach jest już nie możliwa z powodu miniaturyzacji patrz elementy SMD ) .
Kiedyś było nie do pomyślenia, żeby jakaś firma mogła sobie pozwolić na wypuszczenie wzmacniacza, który psuje się po dwóch latach od zakupu, sam z siebie he he he ;-).
Liczyła się renoma marki i niezawodność. Nie było komputerów i programów do liczenia/projektowania zużycia elementów, by były zrobione na styk, czyli spaliły się po ściśle określonej ilości godzin pracy.
Wszystko było projektowane na wyrost i na lata. Sam miałem kilka wzmacniaczy starszych ode mnie , które były w doskonałym stanie technicznym, a jestem już grubo po 40stce. Obecnie produkowane sprzęty dla tzw. "Kowalskich" to nic nie warty złom, który nie będzie działał za 5 lat, a za 20 rozsypie się w drobny mak.

Żeby odpowiedzieć na Twoje "proste" pytania, trzeba by książkę napisać.

Postaraj się z kimś umówić i posłuchać na własne uszy, wtedy będziesz wiedział czy to jest coś z "twojej bajki" i już !
Kwestią kluczową jest zawsze dostępny budżet i dobry plan.

Czy kupuję wszystko na jeden raz, czy rozkładam kolejne zakupy na kilka miesięcy ?
Wiem, że trudno liczyć na cierpliwość napalonych melomanów ale czasami, warto kupić najpierw wzmacniacz, a za jakiś czas kolumny, lub odwrotnie , by móc zrobić to optymalniej i rozsądniej.

Gdy mamy tylko np. 2000zł na "wszystko". To prawdziwy twardziel zagryzie zęby i zamiast kupować w tej cenie : wzmacniacz, kompakt, kolumny, kable , kupi 1-2 rzeczy a na pozostałe dozbiera, dzięki temu da "sobie szansę" i uniknie pójścia na wyraźny kompromis, bo gdy kasy brak, to człowiek wydaje ją za szybko i często później pozostaje niesmak zmarnowania jakieś kwoty, a często wystarczy dłużej poszukać, zaoszczędzić, odłożyć, zarobić i za niewielką dopłata wejść w posiadanie czegoś o niebo lepszego, co z marszu da niesamowitą radość i satysfakcję na lata, niż później odsprzedawać to co się kupiło i narzekać , że system nie gra, a mógłby robić to lepiej, gdyby tylko nie miał słabych punktów spowodowanych brakiem środków np. na przyzwoite kabelki albo CD/DAC-a itd.

Pozdrawiam
Pygar

Awatar użytkownika

Autor tematu
mario33lgw
Czeladnik Audiolub
Posty: 208
Rejestracja: wt 21 sie 2018, 23:12
Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno

#12 Vintage - czy warto ?

Post autor: mario33lgw » pt 02 lis 2018, 15:03

Dokładnie o to chodziło, dzięki. Poproszę to samo w kwestii Luxmana i, jeżeli jest ktoś kto jest w stanie to zrobić, to Accuphase.

ps: A te wychylne wysterowania to Sansui ma tylko w najwyższych modelach, typu AU20000 ? Wiem, to głupie, ale naprawdę chciałbym takie 8-) I jak się mają te serie wyższe numeracyjnie, typu 5000 10000 do serii 900 ?
Stereo: Sansui Alpha AU-607XR + Harbeth Monitor M30.1
Streaming & DAC: Lumin D1
Analog: Technics SL-1410mk2 + Ortofon Stylus 20
KD: Denon AVR-X4400H + Monitor Audio Bronze 5.1


Rega

#13 Vintage - czy warto ?

Post autor: Rega » pt 02 lis 2018, 15:58

A może któraś Alpha? To już trochę inna melodia ;) I może wlaśnie będzie to coś dla Ciebie. Niestety, nie mają wskaźników :( , ale jak brzmią! To wzmaki produkowane na rynek japoński i najczęściej potrzebują dodatkowego zasilacza na 100V. Nasz Miles może coś powiedzieć na ich temat. Ma jeden z najwyższych modeli. Ja , niestety muszę sie zadowolić jednym z niższych.

Awatar użytkownika

Autor tematu
mario33lgw
Czeladnik Audiolub
Posty: 208
Rejestracja: wt 21 sie 2018, 23:12
Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno

#14 Vintage - czy warto ?

Post autor: mario33lgw » pt 02 lis 2018, 16:25

No Alpha wyglądają obłędnie... Takie coś widzę: Sansui AU-alpha 907DR http://allegro.pl/ShowItem2.php?item=7648512462

Jest jakaś strona z katalogiem historii modeli Sansui ? Na pewno są jakieś strony pasjonackie...
Stereo: Sansui Alpha AU-607XR + Harbeth Monitor M30.1
Streaming & DAC: Lumin D1
Analog: Technics SL-1410mk2 + Ortofon Stylus 20
KD: Denon AVR-X4400H + Monitor Audio Bronze 5.1

Awatar użytkownika

Simpson
Administrator
Posty: 1423
Rejestracja: wt 05 wrz 2017, 16:10
Lokalizacja: Olsztyn

#15 Vintage - czy warto ?

Post autor: Simpson » pt 02 lis 2018, 16:56

Pygar pisze:
czw 01 lis 2018, 22:36


Gdy mamy tylko np. 2000zł na "wszystko". To prawdziwy twardziel zagryzie zęby i zamiast kupować w tej cenie : wzmacniacz, kompakt, kolumny, kable , kupi 1-2 rzeczy a na pozostałe dozbiera, dzięki temu da "sobie szansę" i uniknie pójścia na wyraźny kompromis, bo gdy kasy brak, to człowiek wydaje ją za szybko i często później pozostaje niesmak zmarnowania jakieś kwoty, a często wystarczy dłużej poszukać, zaoszczędzić, odłożyć, zarobić i za niewielką dopłata wejść w posiadanie czegoś o niebo lepszego, co z marszu da niesamowitą radość i satysfakcję na lata, niż później odsprzedawać to co się kupiło i narzekać , że system nie gra, a mógłby robić to lepiej, gdyby tylko nie miał słabych punktów spowodowanych brakiem środków np. na przyzwoite kabelki albo CD/DAC-a itd.
...nic dodać, nic ująć. Mam identyczne zdanie w tym temacie i praktycznie nigdy nie idę na wyraźne kompromisy w tym temacie. Jeśli jest perspektywa dozbierania, to zawsze będzie to najlepsze wyjście. Osobiście też tak do tego podchodzę, temu mój system dalej nie jest kompletny. Pocieszam się tym, że już coraz mniej do kompletności pozostało.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość