Imprezy, koncerty oraz muzyka w radiu i telewizjiInformator koncertowy - zapowiedzi, relacje.

Awatar użytkownika

Autor tematu
Miles
Administrator
Posty: 454
Rejestracja: pt 08 wrz 2017, 09:22
Lokalizacja: Wałbrzych

#31 Informator koncertowy - zapowiedzi, relacje.

Post autor: Miles » czw 28 lut 2019, 12:29

Dorzucam kolejne bilety do koszyka, no ale nie mogłem ominąć tego koncertu: Beth Hart wystąpi w Gdyni 24.lipca w hali Arena w ramach Ladies' Jazz Festiwal. W zeszłym roku w ramach ww. festiwalu mieliśmy okazję (wraz z małżonką) uczestniczyć w koncercie zjawiskowej Melody Gardot, w tym roku już zaklepaliśmy bilety na występ nietuzinkowej Beth Hart - takich głosów i osobowości nie ma wiele na świecie!, więc fakt, że trza przejechać pół Polski nas nie przeraża :mrgreen: Tym razem zabierzemy do Gdyni jeszcze 9 letniego syna - jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że jak mam się pocić z szukaniem opieki dla dziecka na czas koncertu, to prościej wychodzi kupić trzeci bilet. Więc mały był już np. na zeszłorocznym InoRocku, czy na jubileuszu Lynxmusic w Krakowie. Jako że syn ostatnio jest pod silnym wrażeniem filmu Blues Brothers i sam na okrągło słucha muzyki z tegoż obrazu, to myślę że na Ladies' Jazz będzie się bawił równie dobrze co i my ;)

Tu informacja organizatora wydarzenia:

http://www.ladiesjazz.pl/aktualnosci/be ... _sprzedazy

tu plakat:
Beth Hart.jpg
Dla fanatyka czystości moralnej naga prawda to pornografia. - Andrzej Mleczko

Awatar użytkownika

Autor tematu
Miles
Administrator
Posty: 454
Rejestracja: pt 08 wrz 2017, 09:22
Lokalizacja: Wałbrzych

#32 Informator koncertowy - zapowiedzi, relacje.

Post autor: Miles » śr 06 mar 2019, 09:23

Ależ wypas na tegorocznym Ino-Rocku się szykuje! No w sumie na tym znakomitym letnim festiwalu zawsze jest super ciekawie. Lista wykonawców którzy pojawią się w Inowrocławiu w tym roku w ułamku sekundy spowodowała u mnie jedyną możliwą decyzję: trza jechać!
Wczoraj Rock-Serwis Piotra Kosińskiego podał oficjalną informację, a zatem 24. sierpnia w Teatrze Letnim w Inowrocławiu usłyszymy:

1. Crippled Black Phoenix. Celowo wymieniam tą grupę na pierwszym miejscu, bo ich muzyka trafia do mnie wyjątkowo. Pamiętam ich koncert rok czy dwa lata temu (w czasoprzestrzeni to mam słabą orientację) w Zaklętych Rewirach we Wrocławiu. Na widowni było kilkanaście osób, zaś na scenie osiem, a w porywach dziewięć. Na Zenka Martyniuka przyszedłby nadkomplet... Zespół wtedy wzbudził we mnie skojarzenie z wędrowną trupą artystów nie dbających zbytnio o doczesność; całkowicie zatopionych w swojej muzyce.

2. Antimatter, czyli Mick Moss i jego mistrzowski, rozdzierający duszę muzyczny nastrój. Posłuchajcie płyty Leaving Eden... W swoim fachu jest to mistrz nad mistrze!

3. Anathema. Ich koncerty na których byłem, zarówno w wydaniu akustycznym jak i w pełnym składzie, zawsze trzymały świetny poziom. W dodatku styl zespołu ciekawie ewoluuje, ich muzyka nie nudzi się. To pewnie będzie gwiazda wieczoru.

4. Lion Shepherd - sympatyczna polska grupa. Bogate w style granie, najbliższe chyba gustom takiej widowni, jaką spotyka się właśnie na Ino-Rocku. W swoim czasie miałem okazję słuchać ich w koncertowym wydaniu, gdy występowali jako przed-grupa na trasie Riverside.

5. Joanna Vorbodt - jej ostatnia płyta: "Punkty zwrotne" została wydana jako tomik poezji z dołączoną częścią muzyczną na cd. Jeżeli jednak myślicie, że jej muzyczne interpretacje to coś w rodzaju poetyckiej Krainy Łagodności, zdziwicie się. Rozpisywać się nie będę, posłuchajcie tej płyty i wszystko stanie się jasne...
Dla fanatyka czystości moralnej naga prawda to pornografia. - Andrzej Mleczko

Awatar użytkownika

Autor tematu
Miles
Administrator
Posty: 454
Rejestracja: pt 08 wrz 2017, 09:22
Lokalizacja: Wałbrzych

#33 Informator koncertowy - zapowiedzi, relacje.

Post autor: Miles » pn 06 maja 2019, 22:49

...i tak oto wybrzmiały ostatnie nuty zagrane przez Steve’a Hacketta w Poznaniu. Usłyszeć na żywo solo z Firth of Fifth - bezbrzeżne szczęście...

...a to tylko cząstka atrakcji przygotowanych przez Mistrza.
Dla fanatyka czystości moralnej naga prawda to pornografia. - Andrzej Mleczko

Awatar użytkownika

Autor tematu
Miles
Administrator
Posty: 454
Rejestracja: pt 08 wrz 2017, 09:22
Lokalizacja: Wałbrzych

#34 Informator koncertowy - zapowiedzi, relacje.

Post autor: Miles » pt 07 cze 2019, 12:01

Ileż to razy, jadąc na jakiś koncert zastanawiam się: czy warto się tak trudzić?

Mieszkam na peryferiach, u podnóża gór. Korzystam na co dzień z bogactwa jakie mi to daje, jednak do wielkich sal koncertowych na ogół mam daleko lub bardzo daleko. Wyjątkiem jest tu Filharmonia Sudecka, którą mam pod bokiem i mogę się cieszyć jej ofertą niemal co piątek.

Zatem wyjazd na "duży" lub zwyczajnie ważny dla mnie koncert często wiąże się ze sporym przedsięwzięciem. Trzeba upolować bilety, najlepiej na dobre miejsca, często wiele miesięcy wcześniej. Koszt nieraz jest bardzo znaczący, wręcz powodujący skurcz pewnej części ciała. Potem, gdy nadciąga oczekiwana data, okazuje się, że nie tak łatwo ułożyć w pracy i w domu wszystko tak, żeby wyjazd nie przysporzył problemów. Następnie trzeba jeszcze zatankować do pełna etylinę, znowu tanio nie jest (przyznaję, lubię klasyczne, "nieekologiczne" silniki benzynowe "z epoki", tak od 2.5 litra w benzynie w górę :mrgreen: ) no i można jechać. A i może pomyśleć o noclegu. Bo czasem nie mam już siły zasuwać z powrotem nocą przez pół Polski.

...takie myśli kołatały mi się w głowie, gdy w 30 - stopniowym upale gnałem w minioną niedzielę na ostatnią chwilę, objazdami zakorkowanej jak zwykle autostrady A4 , z żoną i synem do NOSPR-u na recital Bomsori Kim i Rafała Blechacza. Ileż czasu i pieniędzy mógłbym zaoszczędzić, gdybym zadowolił się posiadaniem płyty z nagraniami tego duetu?

Powyższe rozważania były aktualne tylko do momentu, gdy ze sceny popłynęła muzyka. W ułamku sekundy banalne troski przestały mieć znaczenie. (Słowa może i nazbyt górnolotne, ale pisane szczerze). Dwoje ludzi na scenie, tylko skrzypce i fortepian. Kilka sonat: Mozart, Faure, Debussy, Szymanowski. Na bis nokturn Chopina. Przez dwie godziny życie miało inny smak. Piękny, niebanalny, subtelny, wyrafinowany, bogaty, poruszający.
Obserwując tą dwójkę artystów odnajdujących szczęście w muzyce, słuchacz sam staje się szczęśliwszy. Osobiście z utworów wykonanych tego dnia na pierwszym miejscu postawiłbym chyba Sonatę g-moll na skrzypce i fortepian Claude'a Debussy'ego. Choć w Sonacie d-moll na skrzypce i fortepian op.9 Karola Szymanowskiego tyle się działo... sam już nie wiem...a był jeszcze przepiękny nokturn cis-moll nr 20 z opusu pośmiertnego Fryderyka Chopina... Tu warto zauważyć, że sala NOSPR-u wg mnie jest bardzo udanym projektem i sprzyja muzyce. Zwyczajnie to nie tylko piękna architektura i świetne brzmienie, ale też atmosfera - coś trudno uchwytnego.

Po koncercie artyści podpisywali cierpliwie we foyer płyty. Przygotowałem się biorąc z domu jedną płytę Rafała Blechacza, jedną Bomsori Kim, no i rzecz jasna także tą wspólną. Choć na miejscu nie wytrzymałem i dokupiłem jeszcze pięknie wydany long play z koncertami Chopina granymi oczywiście przez Rafała Blechacza. Kolejka po autografy była bardzo długa, ale przecież można umilić sobie czas oczekiwania sympatyczną pogawędką z również oczekującym po pamiątkowy podpis, lokalnym (znaczy się: śląskim :D ) audiofilem i melomanem Wojtkiem Pszoniakiem ( http://wpszoniak.pl ).

I o co tyle pisania? Sam sobie zadaję to pytanie nakreśliwszy powyższe. Może po prostu ktoś stojąc przed dylematem, czy słuchać koncertów na żywo, stwierdzi, że jednak warto...?

...zwłaszcza, że jesteśmy na forum audio, a ilekroć zaglądam w takie miejsca trapi mnie kolejne pytanie: w jaki sposób ćwiczą słuch pasjonaci audio, co dla nich jest wzorcem, punktem odniesienia przy "strojeniu" własnych systemów muzycznych, jeżeli nie chadzają na akustyczne koncerty?
Dla fanatyka czystości moralnej naga prawda to pornografia. - Andrzej Mleczko

Awatar użytkownika

Autor tematu
Miles
Administrator
Posty: 454
Rejestracja: pt 08 wrz 2017, 09:22
Lokalizacja: Wałbrzych

#35 Informator koncertowy - zapowiedzi, relacje.

Post autor: Miles » pn 17 cze 2019, 11:27

W ramach trzydniowego mini festiwalu Strefa Sztuki wczoraj w Jedlinie - Zdroju Marcin Masecki zagrał trzy ostatnie sonaty fortepianowe Ludwiga van Beethovena.
Luźna atmosfera festiwalu sprzyja kontaktowi z kulturą. Jak człowieka nie uwiera wykrochmalony kołnierzyk, to i gra się lepiej, i słucha :mrgreen:
Pan Marcin Masecki jest pianistą wyjątkowym, bo zdaje się na równi oddawać repertuarowi klasycznemu co jazzowemu. Dlatego gdy okazało się, że gra po drugiej stronie góry u podnóża której mieszkam, że nie wspomnę o darmowym wstępie na wydarzenie - trzeba było jechać. No i świetnie było.

Pawilon zdrojowy w Jedlinie Zdroju jest salą kompletnie nie przystosowaną do poprawnego oddawania brzmienia muzyki. W zasadzie poruszanie tematu akustyki tego miejsca to pomyłka. Fortepian to raczej też nie była górna światowa półka. No ale pianista i kompozytor to już rewelacja. Co daje suma tych składników? Piękny, żywy kontakt z muzyką.
Oczywiście jeżeli utalentowany pianista dysponujący nienaganną techniką gra te utwory w perfekcyjnej sali na idealnym fortepianie to brzmi to wspaniale. Bo to wielka muzyka jest. Ja osobiście sympatyzuję jednak z popularnym nurtem wykonawstwa historycznego, lub co najmniej w jakiejś mierze historycznie zorientowanego. Naturalnie najczęściej odnoszenie się do historii oznacza używanie dawnych instrumentów. Ja podciągam jeszcze pod to wszelkie niedoskonałości sal, instrumentów, hałasy otoczenia itp. Bo czy Chopin czy Beethoven komponując mieli na uwadze Steinwaya ustawionego w sali NOSPR? Podejrzewam, że codziennością były takie-sobie pianinka ustawione w salonikach ludzi, których na takowe było stać.

Zatem po powrocie do domu, mając jeszcze w głowie powyższe przemyślenia, zasiadłem do komputera zamówić płytę, bo jak się okazało, a o czym wcześniej w swojej ignorancji nie poinformowałem się, Marcin Masecki nagrał ten materiał. Wstyd mi się zrobiło, że mam wykonania owych sonat z pod ręki "obcych" pianistów, a nie posiadam nagrań artysty "naszego". Jakież było moje zaskoczenie, gdy w opisie płyty przeczytałem:

Na swojej najnowszej płycie „Beethoven – ostatnie sonaty fortepianowe” Marcin Masecki po raz kolejny, dzięki swojej oryginalnej interpretacji, nadaje klasycznym utworom nowy wymiar. Uznany pianista (...), gra Beethovena z zatyczkami w uszach i w specjalnych słuchawkach wygłuszających, zbliżając się tym samym do perspektywy wielkiego kompozytora, który w trakcie komponowania sonat był już od wielu lat głuchy. Jak mówi sam Masecki: „Paradoksalnie umożliwiło mu to tworzenie niezwykle oryginalnych i abstrakcyjnych form, często ledwie mieszczących się w tradycyjnych możliwościach percepcyjnych".

Pianista idzie jednak w swoich eksperymentach jeszcze dalej. Masecki wykonuje sonaty na małym, dalekim od ideału fortepianie 6-oktawowym, zrywając tym samym z tradycją grania wielkich utworów wyłącznie na perfekcyjnych i precyzyjnych instrumentach. Prezentując klasykę w ten nowatorski sposób, pianista nadaje sonatom nowej ekspresji i burzy sztuczne granice między gatunkami.
(źródło: NInA).

No i wszystko jasne. Moje luźne przemyślenia widać nie wzięły się znikąd - po prostu "padłem ofiarą" zamysłu artystycznego pianisty :mrgreen: .
Dla fanatyka czystości moralnej naga prawda to pornografia. - Andrzej Mleczko

Awatar użytkownika

Autor tematu
Miles
Administrator
Posty: 454
Rejestracja: pt 08 wrz 2017, 09:22
Lokalizacja: Wałbrzych

#36 Informator koncertowy - zapowiedzi, relacje.

Post autor: Miles » pn 24 cze 2019, 19:25

Jakby nie było, już w środę i czwartek entuzjaści niebanalnego grania będą mieli ucztę: King Crimson kolejny raz zawita do Polski, dając dwa koncerty w warszawskim teatrze Roma. Zespół świętuje 50-lecie, liczę na jakieś niespodzianki. W ostatnich latach byliśmy z żoną dwa razy na KCr, drugim razem myślałem, że to już ostatni ich koncert jaki oglądam. Jednak gdy przed miesiącami gruchnęła wiadomość, że Karmazynowy Król znów pojawi się nad Wisłą jasne było, że musimy tam być. Jak sobie przypomnę czym jest Starless na żywo to mam ciary na plecach...
Dla fanatyka czystości moralnej naga prawda to pornografia. - Andrzej Mleczko

Awatar użytkownika

Autor tematu
Miles
Administrator
Posty: 454
Rejestracja: pt 08 wrz 2017, 09:22
Lokalizacja: Wałbrzych

#37 Informator koncertowy - zapowiedzi, relacje.

Post autor: Miles » czw 25 lip 2019, 17:53

Wczoraj w gdyńskiej hali Arena w ramach Ladies' Jazz Festival wystąpiła Beth Hart. Cóż, warto było przejechać 600 kilometrów dla tej artystki. Ale po kolei.
Gdy wiele miesięcy temu kupiłem bilety na ten koncert i pochwaliłem się tym znajomemu, który orientuje się w dobrej muzyce lepiej, niż ja będę się orientował choćby za sto lat, a i jest zwolennikiem talentu Beth Hart, ten najpierw mi pogratulował, a potem jednak skonstatował, że na ostatniej koncertówce "Live at Royal Albert Hall" Beth to jednak już nieco wyrachowania, a mniej nieokiełznanego żywiołu. Oczywiście natychmiast pobiegłem do sklepu po ową koncertówkę i - choć muzyka na niej przednia - nie znalazłem argumentów, by zaprzeczyć tej tezie; takie to wydawnictwo. Jednak koncert w Gdyni to już co innego. Jeżeli chodzi o żywiołowe emocje Royal Albert Hall nie umywa się do tego, co wokalistka pokazała wczoraj.
O ile na płytach na których zarejestrowano występ w słynnej sali słyszymy ciągle z ust artystki "love" i "oh my God" i tego typu sformułowania, to w Arenie ścieliło się gęsto raczej "mother fucker" (wybaczcie, cytuję artystkę). Oczywiście nie o wulgaryzmy zawarte w wypowiedziach się tu rozchodzi, a o ukazanie różnicy między tym, co dostajemy na oficjalnych, poprawnych politycznie wydawnictwach, a co na prawdziwych koncertach.
Gdy o wyznaczonej porze na scenie pojawili się muzycy, publiczność oczekiwała, że zaraz dołączy do nich Beth. Pojawił się jej głos, ale nie wbiegła ona na scenę, lecz po chwili zamieszania okazało się, że weszła drzwiami dla publiczności na boczny sektor, śpiewając wprost dla siedzących tam osób. Powoli zeszła na płytę i dopiero obszedłwszy ją dookoła wdrapała się od frontu na scenę. Część widowni wstała by lepiej widzieć śpiewającą gwiazdę i już było gorąco. To jednak jak się okazało dopiero preludium, bo gdy wokalistka znalazła się na scenie, eksplodowała wypełniająca jej żyły nitrogliceryna i zwyczajnie - pozamiatała. Emocje były szczere, od śmiechu po niespodziewany przypływ płaczu, gdy weszła na tematy rodzinne. Całość trwała lekko ponad sto minut, ale dłużej przy takiej intensywności to chyba nikt by na scenie nie wytrzymał.
Jeszcze raz powtórzę: nagrania się nie umywają!
8F8F664B-76F9-4716-B0EB-42946F196F4F.jpeg
16DE3F3D-D563-46E9-94B4-2B0D42D5998E.jpeg
D7D8EE34-E3AE-4642-BF10-D61D2B0A4D70.jpeg
B058AC8F-5760-456A-9B04-6017501DB332.jpeg
Dla fanatyka czystości moralnej naga prawda to pornografia. - Andrzej Mleczko

Awatar użytkownika

Sofokles
Poszukiwacz Audiolub
Posty: 129
Rejestracja: wt 30 kwie 2019, 17:14

#38 Informator koncertowy - zapowiedzi, relacje.

Post autor: Sofokles » pt 26 lip 2019, 21:28

To jest mój jeden z lepszych tematów u Was na forum. Tak powinny one funkcjonować, że podstawowa tematyka powinna być związana z takimi sprawami. O muzyce powinno się pisać przede wszystkim, a nie porady. Muzyka, testy, recezje, opisy. Ty @Miles to chyba dla koncertów żyjesz. Zazdroszczę, że możesz sobie na te uciechy pozwolić. Ja przez swoją pracę nie mam możliwości. Jak zacznę projekt to miesiącami śpię po 5 godzin. Może źle mówię, bo możliwości można znaleźć zawsze. Kiedyś dużo jeździłem i wstyd, że zaniechałem. Tak, wstyd i pewna porażka.
To co piszę na forum audiolub.pl jest moją prywatną opinią. Nie każdy musi się z nią zgodzić, nie każdy musi się z nią niezgodzić.
Polecam tekst o „Wróżbitach w audio”: viewtopic.php?f=5&t=932#p12895

Awatar użytkownika

Autor tematu
Miles
Administrator
Posty: 454
Rejestracja: pt 08 wrz 2017, 09:22
Lokalizacja: Wałbrzych

#39 Informator koncertowy - zapowiedzi, relacje.

Post autor: Miles » pt 26 lip 2019, 23:03

No lekko nie ma. Ostatnich kilka lat z uwagi na robotę spałem średnio po te pięć godzin na dobę, więc dalekie wyjazdy na koncerty były dla mnie ogromnym fizycznym wyzwaniem. Bo jak się kilka lat nie dosypia, to organizm odczuwa każdą zarwaną noc po dwakroć. Od niedawna postanowiłem więcej spać, to z kolei mniej zarabiam - w przyrodzie wszystko musi się zgadzać :mrgreen: . Więc wyjazdy mogą wkrótce przeistoczyć się z wyzwania fizycznego w finansowe. Zwłaszcza, że jeżdżę oczywiście z żoną, a od niedawna z 9-letnim obecnie synem. Doszedłem do wniosku, że jak mam ciągle szukać opieki dla niego, to prościej kupić trzeci bilet i brać go ze sobą. No i w pracy trza wszystko zawsze poustawiać, i w domu, a i paliwo też kosztuje, zwłaszcza jak się lubi benzyniaki z epoki...
To wszystko sprawia, że nie raz zadawałem sobie, albo i tu na forum pytanie: czy warto jeździć na koncerty, zwłaszcza te drogie i dalekie?


Ogólnie moje życie koncertowe dzielę na dwie kategorie.
Pierwszą można nazwać "higieną ucha". To cotygodniowa filharmonia w sezonie, a w lecie festiwale muzyki klasycznej, głównie kameralnej. Takie koncerty oprócz przyjemności czysto muzycznej to ciągłe "strojenie ucha". Uważam, że dla pasjonata audio ważne jest, by mieć należyty punkt odniesienia brzmieniowego. Na forach roi się od tekstów o basie, wysokich, średnich tonach, a wielu osób piszących te rozmaite farmazony chciałbym się spytać, jaki jest ich punkt odniesienia. Czy słyszeli kiedyś na żywo kontrabas, obój, wiolonczelę? Czy można definiować bas w brzmieniu systemu, jak ma się kontakt wyłącznie z tym tworzonym przez przeróżne elektroniczne generatory i syntezatory, tak charakterystyczne dla wielu gatunków współczesnej muzyki popularnej?
Druga kategoria to koncerty nagłaśniane, często duże, no i jak pisałem wyżej - niestety często wymagające czasu i pieniędzy. Tu już tematy brzmieniowe się nie liczą. Tu już chodzi o specyficzny, niezwykle emocjonalny kontakt z muzyką. Czy warto? Cóż, wiem, że jak zrezygnuję z takiej formy poznawania muzyki, to nic mi jej nie zastąpi, bo nigdy z nagrań nie dostanę tego, co mogę mieć na żywo - wyjątkowe emocje...
Dla fanatyka czystości moralnej naga prawda to pornografia. - Andrzej Mleczko

Awatar użytkownika

Sofokles
Poszukiwacz Audiolub
Posty: 129
Rejestracja: wt 30 kwie 2019, 17:14

#40 Informator koncertowy - zapowiedzi, relacje.

Post autor: Sofokles » pt 26 lip 2019, 23:27

Wiesz dlaczego tego nie skomentuję tego co napisałeś wyżej ?

Nie chcę psuć sensu Twojej wypowiedzi, bo to jest esencja tego całego dziwnego świata audio, sprzętów, dążeń. I czas przyjdzie, że i ja wrócę ponownie do gonitwy nie za sprzętem, a za tym co się liczy.

Tak się trochę uzewnętrznię i tak mnie nik nie zna ;) - Sprzęty za duże dziesiątki tysi nie rekompensują tego o czym mówisz. Te bardzo drogie klocki jedynie starają się do tego zbliżyć o czym mówisz. Bogatrzy jest ten, co bywa na koncertach, niż ten, co ma nawet sprzęt za dużą kasę. To dwie różne sprawy. Co z tego, że moje kolumny kosztują tyle co małe mieszkanie w Polsce, gdy jeden wypad na dobry koncert kasuje te sprzętowe emocje, a koncert nie kosztuje więcej niż kilka stówek. Także gdzie u mnie logika można by zapytać. I tu nie odpowiem dlaczego tak to teraz u mnie wygląda. Na pewno też po części wpadłem w wir sprzętu, ale Ty na pewno też nie słuchasz muzyki w domu na byle czym.
To co piszę na forum audiolub.pl jest moją prywatną opinią. Nie każdy musi się z nią zgodzić, nie każdy musi się z nią niezgodzić.
Polecam tekst o „Wróżbitach w audio”: viewtopic.php?f=5&t=932#p12895

Awatar użytkownika

Autor tematu
Miles
Administrator
Posty: 454
Rejestracja: pt 08 wrz 2017, 09:22
Lokalizacja: Wałbrzych

#41 Informator koncertowy - zapowiedzi, relacje.

Post autor: Miles » pn 19 sie 2019, 11:05

Już tylko kilka dni zostało do najsympatyczniejszego festiwalu lata: Ino-Rock Festival.

Obsada jak zwykle smakowita, więc każdy miłośnik muzyki rozumianej jako szeroko pojęty art rock, odbiegającej znacząco od papki serwowanej przez komercyjne rozgłośnie radiowe będzie się czuł na festiwalu jak u siebie. Sprzyja temu nie tylko muzyka, ale i świetna atmosfera - tu przyjeżdżają pasjonaci, kochający muzykę ponad wszystko. Festiwal ma formę jednodniową, odbywa się w amfiteatrze inowrocławskiego Teatru Letniego. Słucha się świetnej muzyki, można zaopatrzyć się w trudno dostępne płyty, zdobyć autografy ulubionych artystów. Zaczyna się to wszystko o 16.30 i trwa do północy. Oczywiście na miejscu można skorzystać z oferty food tracków, czy wypić jakiś zdrowy fermentowany napój :mrgreen: .

Anonsowałem już ten festiwal w tym wątku kilka miesięcy temu, jednak myślę, że warto jeszcze raz przypomnieć o tym wyjątkowym wydarzeniu.
Poniżej wklejam fragment informacji ze strony organizatora, czyli Rock-Serwisu:

Ino-Rock Festival to cykliczna impreza, która po raz pierwszy odbyła się w 2008 roku z inicjatywy Kujawskiego Centrum Kultury i muzyków z grupy Quidam, przy znaczącym wsparciu (i poparciu) Prezydenta Miasta Inowrocławia. Od 2009 współorganizatorem festiwalu jest Wydawnictwo "Rock-Serwis". Koncerty festiwalowe odbywają się w Teatrze Letnim w samym sercu Parku Solankowego.

Do udziału w festiwalu zapraszani są wykonawcy niekoniecznie zbieżni stylistycznie, jednak trafiający swoją twórczością do wrażliwych słuchaczy o otwartych umysłach. Obok uznanych gwiazd pojawiają się debiutanci i artyści niszowi. Podczas dotychczasowych ośmiu edycji festiwalu, publiczność miała okazję podziwiać w akcji następujących wykonawców: Steve Hackett, Hawkwind, Focus, Anathema, Fish, Brendan Perry, Riverside, Lacrimosa, IQ, Pain Of Salvation, Tim Bowness, Anekdoten, Mostly Autumn, Anglagard, Soup, Mystery, Ozric Tentacles, Motorpsycho, Nino Katamadze & Insight, Nosound, Airbag, Gazpacho, Haken, The Pineapple Thief, Soen, Iamthemorning, Dungen, Agusa, Bjorn Riis Band, Wolf People, Quidam, Meller Gołyźniak Duda, Collage, Millenium, Indukti, Lizard, Amarok, Tune, Believe, Osada Vida, After, Hipgnosis, Votum, State Urge, Soma White, Lebowski i hipiersoniK.

W tym roku wystąpią: ANATHEMA, ANTIMATTER, CRIPPLED BLACK PHOENIX, LION SHEPHERD, JOANNA VORBRODT.

24.08.2019 - Teatr Letni, Inowrocław, start o godz. 16:30
Dla fanatyka czystości moralnej naga prawda to pornografia. - Andrzej Mleczko

Awatar użytkownika

Autor tematu
Miles
Administrator
Posty: 454
Rejestracja: pt 08 wrz 2017, 09:22
Lokalizacja: Wałbrzych

#42 Informator koncertowy - zapowiedzi, relacje.

Post autor: Miles » wt 10 wrz 2019, 11:47

Ino-Rock za nami, warto było jechać. Pogoda dopisała wręcz nadmiarowo (upał w podróży), frekwencja na festiwalu była rekordowa. Jak co roku każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Miałem napisać szczegółowo o swoich wrażeniach, ale brakuje czasu. Tym bardziej, że koncertowe życie gna do przodu. Kończy się lato, rusza "regularna" filharmonia - wiadomo. Do tego trzeba sprawdzać co się ma w szufladzie. Bo jak bilety kupiło się kilka miesięcy wcześniej, to można przegapić czasem jakiś zapłacony koncert :mrgreen:

Właśnie znajomi niedawno ubolewali, że nie zdążyli kupić biletów na wałbrzyski koncert Riverside. Pocieszyłem ich, że ja najwidoczniej też przegapiłem gdy ruszyła sprzedaż i też nie kupiłem wejściówek. Po czym jednak sprawdziliśmy z żoną i okazało się, że bilety na Riverside leżą sobie w szufladzie, kupione wiosną...

Tak więc dzisiaj, w ramach trasy I'm Your Private Wasteland grupa Riverside zagra także dla mnie. Co prawda środek roboczego tygodnia, ale co tam. Koncerty tego zespołu zawsze są warte zachodu. Aż mam ciary pisząc te słowa, bo wróciły wspomnienia...
Dla fanatyka czystości moralnej naga prawda to pornografia. - Andrzej Mleczko

Awatar użytkownika

Audio Autonomy
Analogowa Branża
Posty: 653
Rejestracja: wt 12 wrz 2017, 10:21
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

#43 Informator koncertowy - zapowiedzi, relacje.

Post autor: Audio Autonomy » czw 12 wrz 2019, 12:01

@Miles, zazdroszczę Ci tego koncertu Riverside. Ja sam się spóźniłem z zakupem biletów... czego moja żona nie może mi wybaczyć do dziś :?
Podobną są jeszcze jakieś bilety na koncerty w Niemczech. Muszę sprawdzić czy grają gdzieś na wschodzie tego pięknego kraju :)
Pomagamy usłyszeć więcej
facebook.com/AudioAutonomy
audioautonomy.com
Analogowo: produkcja i serwis wzmacniaczy lampowych - renowacja gramofonów - okablowanie na bazie drutów Neotech

Awatar użytkownika

Autor tematu
Miles
Administrator
Posty: 454
Rejestracja: pt 08 wrz 2017, 09:22
Lokalizacja: Wałbrzych

#44 Informator koncertowy - zapowiedzi, relacje.

Post autor: Miles » czw 12 wrz 2019, 22:52

@Audio Autonomy, no wiesz co... trzeba było pisać wcześniej, że chcieliście przyjechać na Riverside. Tym znajomym co nie mieli wejściówek udało się pomóc i byli bardzo zadowoleni z koncertu. Co prawda namiary na bilety wpadły dzień przed, ale jednak!

Trochę zmieniło się Riverside w stosunku do poprzednich ich koncertów na których byliśmy we wcześniejszych latach w warszawskiej Progresji czy wałbrzyskiej Starej Kopalni. Mariusz Duda w większym stopniu stara się zaangażować publiczność w aktywny udział w szoł. Od razu zwróciłem na to uwagę, a na koniec koncertu sam artysta przyznał, że tak właśnie jest, że teraz Riverside jest innym zespołem i żartował, że obecnie ich występy to dla publiczności nie jest siedzenie z kieliszkiem wina przy kominku. Ja osobiście mam mieszane uczucia do tego typu "wodzirejowania", chyba przez afekt powodowany imprezami typu "Sylwester w telewizji X" czy "Dni miasta Y", gdzie co chwilę słyszy się ze sceny idiotyczne okrzyki w stylu "Wąchock jak się bawicie?!" albo: "Wąchock jesteście zaje....", (na to ostatnie słowo jestem już szczególnie uczulony). Oczywiście w przypadku Riverside nie ma mowy o takiej chale. Lider zaczepiając publiczność trzyma klasę, wszystko jest jak trzeba. W sumie to już na początku naszła mnie taka myśl, że skoro chłopaki objechali podczas ostatniej trasy cały świat i pół Ameryki, to pewnie trzeba było zreformować swoje podejście, bo może ludzie za oceanem przyzwyczajenia i wymagania mają takie, że musi być przede wszystkim "szoł". Dlatego rozumiem, doceniam i absolutnie nie krytykuję obecnej koncertowej postawy Riversajdów.
Trzeba jeszcze dodać, że zestaw utworów był bardzo interesujący, nie ma mowy o graniu tego samego co na poprzednich trasach. Mnie najbardziej ucieszyły chyba The Same River, 02 Panic Room,The Depth of Self-Delusion i Lament. O ile nic nie pokiełbasiłem z tytułami :mrgreen: No i duża ilość ciężkich metalowych riffów...nie było lipy. Oni umieją zawiesiście "zaciągnąć" kiedy trzeba, a ja to uwielbiam...
No i Maciek Meller. Dla mnie to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Cieszę się, że gra z chłopakami.
Dla fanatyka czystości moralnej naga prawda to pornografia. - Andrzej Mleczko

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość