Nasi ulubieni wykonawcy i ich płytyLeszek Możdżer,Holland Baroque i słówko o stroju A=432Hz

Awatar użytkownika

Autor tematu
Miles
Administrator
Posty: 446
Rejestracja: pt 08 wrz 2017, 09:22
Lokalizacja: Wałbrzych

#1 Leszek Możdżer,Holland Baroque i słówko o stroju A=432Hz

Post autor: Miles » pn 11 gru 2017, 11:25

Jakiś czas temu dowiedziałem się o tym, że oto ma się pojawić nowa płyta Leszka Możdżera, "Earth Particles".
20171210_210654.jpg
Tym razem zapowiadało się wyjątkowo ciekawie, bo artysta nagrał ją wspólnie z zespołem Holland Baroque. Bardzo cenię Leszka Możdżera,równocześnie przepadam wprost za kameralnym barokowym graniem, więc miałem prawo przypuszczać, że to będzie muzyka właśnie dla mnie. O ile oczywiście nazwa Holland Baroque oznacza to, czego oczekiwałem, czyli zespół odnoszący się repertuarowo i brzmieniowo do mojej ulubionej epoki.
Planowaliśmy nawet wybrać się z żoną do Wrocławia na koncert promujący omawiane wydawnictwo, zwłaszcza że moja małżonka od dawna marzy o koncercie Leszka Możdżera, a jednocześnie chcemy wreszcie odwiedzić Narodowe Forum Muzyki w którym zaplanowany był ten występ, jednak ostatecznie z pewnych przyczyn nie udało się. Cóż trudno. Z każdą chwilą żałuję bardziej. Jednak wróćmy do płyty.

Sam artysta wypowiada się o swoim nowym dziele następująco:

„Kiedy dostałem propozycję współpracy od Holland Baroque Ensemble poczułem dreszczyk emocji. Wiedziałem, że może być dobrze. Przeczuwałem mgliście jak moglibyśmy zabrzmieć razem, ale potrzebowałem dobrych paru miesięcy, żeby zacząć pisać. Krążyłem wokół komputera i ciągle nie mogłem zacząć. Czułem, że to jeszcze nie to. Potrzebowałem czegoś więcej żeby się zainspirować.
Sam termin oddania nut nie był wystarczającą motywacją, czułem, że zanim zacznę pisać muszę dać swojej duszy jakiś pokarm. Szybko spakowałem się i wsiadłem w samolot na Sri Lankę. Dopiero tam zacząłem komponować. Po tygodniu przeniosłem się do Indii. To było to.
Porzuciłem świat który znałem i oto znalazłem się w jednym ze słynnych hinduskich aszramów. Wpadłem w rezonans z naturalnym rytmem życia jego mieszkańców i codziennie o 4:30 rano siadałem do komputera. Po paru tygodniach muzyka była gotowa. Wróciłem do Polski, żeby opracować ostateczną wersję nut i przygotować partie dla orkiestry. Nie wprowadzałem do partytury żadnych oznaczeń dynamicznych ani artykulacyjnych, wiedziałem, że „barokowcy” znajdą swój własny sposób wykonania, będą wiedzieli lepiej ode mnie jak zinterpretować te frazy. Bycie „barokowym dziwakiem” nie jest takie proste, trzeba mieć wyjątkową wewnętrzną siłę i spore pokłady wiary, żeby się na to zdecydować. Musisz opuścić główny nurt, zmienić strojenie, zmienić struny i smyczek, zmienić sposób trzymania instrumentu.
Granie z grupą dziwaków wydawało się całkiem interesującą perspektywą, ale rzeczywistość wielokrotnie przerosła moje oczekiwania. Oto nagle znalazłem się wśród ludzi bardzo podobnych do mnie. Ludzi, którzy szczerze szukają piękna i prawdziwie kochają muzykę. Każdy dźwięk miał znaczenie, każda kolejna sekunda kompozycji odsłaniała się przed nami powodując wybuchy naturalnej radości. Dyskutowaliśmy nad każdym fragmentem, by potem i tak wykonać go zupełnie inaczej niż się umówiliśmy. Pramagia muzyki podpowiadała nam kolejne rozwiązania tak sugestywnie, że nawet dyskusje przestały być potrzebne. Po prostu graliśmy i uśmiechaliśmy się, uśmiechaliśmy się i graliśmy jeszcze raz. Nurt muzyki porywał nas, pomysły pojawiały się nagle, ale w sposób oczywisty, radość stała się częścią kompozycji. To było to. Parę razy w życiu spotyka się ludzi z którymi po prostu naprawdę chce się grać. Ale grać tak naprawdę. Już nie jesteś w pracy. To nie jest kolejny „projekt” albo kolejna „próba” do „występu”. Czujesz, że to twoje powołanie. Że to sens twojego życia. Życia w harmonii, życia w pięknie i pełni. Złakniona dusza nareszcie zaczyna się napełniać sensem życia. Taka jest ta współpraca. To jest to.”

Płyta jest estetycznie wydana w przyjemnym tekturowym opakowaniu. W pierwszej i drugiej części okładki jest wycięte okienko, aby można było przeczytać co to za płyta, bo informacje te znalazły się dopiero na trzeciej,wewnętrznej części opakowania. Skromnie, ale ładnie.
Żona zajęła wygodną pozycję do słuchania, ja zaś wyjmując krążek z tekturowej koperty zauważyłem na niej "tajemniczy" napis "432Hz". Hmmm.
20171210_210735.jpg
Zasiadłem obok żony, ruszyła muzyka. Ruszyła muzyka, a na nas po codziennej gonitwie spłynął spokój. Po kwadransie małżonka stwierdziła, że gra to tak, że zaraz zaśnie - co też niezwłocznie raczyła uczynić. Drodzy Państwo, spokojnie. To nie oznacza, że płyta jest kiepska, że ktoś tu usnął z nudy. Przeciwnie! Żartem mógłbym napisać, że moja żona nie śpi przy byle czym. Tak na poważnie, to o tym spaniu śmiało mógłbym powiedzieć samym artystom - autorom płyty, bo to że ich muzyka tak cudownie i błyskawicznie odpręża jest w moim rozumieniu komplementem największym!
Zatem żona oddała się błogiemu relaksowi, ja zaś zacząłem słuchając czytać kto grał, kto komponował. No i znowu ta informacja, tym razem z tyłu okładki: "Performed in A=432Hz tuning". Znaczy się coś jest na rzeczy.
20171210_210709.jpg
Zatem postanowiłem zapytać o te 432 Hz wujka google, no i okazuje się, że coś jest na rzeczy bardziej niż myślałem, bo strony proponowane przez wyszukiwarkę mają nazwy wyraźnie sugerujące, że wchodzimy w obszar wszelakich teorii spiskowych i tym podobnych, że wymienię tylko: "tajemnice-świata", "łańcuch życia", "zbawienie", "gloria","detektyw prawdy"...normalnie aż strach. Na co dzień nie zaglądam w takie rejony...
Zatem jak to jest z tym strojem A=432Hz? Trudno znaleźć odpowiedź na to pytanie, bo jak coś jest obiektem zainteresowania twórców teorii spiskowych, to ciężko przebić się przez ogólną dezinformację i znaleźć jakiś rozsądny wywód. Z resztą sprawdźcie sami: wystarczy wpisać w google "432Hz". Same spiski, albo sprzedawcy tzw.muzyki relaksacyjnej.

Co mogę napisać w ramach podsumowania o muzyce znalezionej na płycie? Napiszę, że płytę polecam każdemu, kto szuka w muzyce głębokiego ukojenia, pokarmu dla duszy. Nad detalami rozwodzić się nie ma jak dla mnie sensu. No może jedynie zwrócę uwagę, że dużą przyjemność sprawiło mi współbrzmienie fortepianu i klawesynu. Wszak najczęściej mamy albo-albo. Albo fortepian, albo klawesyn ;)

Co zaś się tyczy owych 432Hz - chętnie poznam Wasze zdanie na ten temat. Może podzielicie się ze mną swoimi przemyśleniami, a może znacie jakieś wiarygodne źródło informacji na ten temat? Na wszelki wypadek zajrzałem w kilka miejsc, czy ktoś już o tym nie pisał, ale wygląda na to, że jeszcze nie :D
Dla fanatyka czystości moralnej naga prawda to pornografia. - Andrzej Mleczko


wpszoniak

#2 Leszek Możdżer,Holland Baroque i słówko o stroju A=432Hz

Post autor: wpszoniak » pn 11 gru 2017, 12:30

Miles pisze:
pn 11 gru 2017, 11:25
Zatem jak to jest z tym strojem A=432Hz? ...
@Miles'ie drogi.

W przypadku płyty przez Ciebie opisywanej najprawdopodobniej chodzi o strój instrumentu (tak jak przypuszczałeś zresztą) na jakim grał. 432Hz (niższy strój tonu A1 w oktawie razkreślnej niż w instrumentach współczesnych, które sięgają 440 Hz lub 442 Hz) oznacza brzmienie ciemne, matowe jak w instrumencie sprzed epoki romantycznej (klasycyzm? późny barok? Z cytowanej prze z Ciebie wypowiedzi Możdżera wynika, że raczej chodzi o barok). Niestety nie znam tej płyty.... To co napisałem to raczej przypuszczenia niż stwierdzenia.



Obrazek
Załączniki
oktawy_fortepianu.png

Awatar użytkownika

Profi
Początkujący Audiolub
Posty: 43
Rejestracja: ndz 01 paź 2017, 12:58

#3 Leszek Możdżer,Holland Baroque i słówko o stroju A=432Hz

Post autor: Profi » sob 16 gru 2017, 01:20

Drogi @Milesie

tajemniczy napis "Performed in A=432Hz tuning" oznacza, że do materiału muzycznego dołożono częstotliwość 432 Hz o uzdrawiającym działaniu. Prawdopodobnie na poziomie podprogowym, tzn. że jest, a jednak nie słychać. Podobnie jak otaczająca Cię cisza, która przecież ciszą absolutną nie jest... (wystarczy wziąć byle mikrofon i program typu Audacity).

Być może lektura tekstu z poniższych stron wiele Ci wyjaśni, polecam też książkę Masaru Emoto "Tajemnice wody". Nie trzeba się tego bać...

https://diagnozujmy.pl/czestotliwosci-solfezowe/
http://www.eioba.pl/a/33nl/co-wykazaly- ... tylko-jego

A tu masz przykład muzyki, gdzie te 432 Hz bardzo wyraźnie słychać:
https://www.youtube.com/watch?v=IU13sdrLQ-M


wpszoniak

#4 Leszek Możdżer,Holland Baroque i słówko o stroju A=432Hz

Post autor: wpszoniak » sob 23 gru 2017, 22:52

@Milesie i @Profi, coś znalazłem! Może zdoła rozwiać wątpliwości?

http://muzyka.onet.pl/jazz/leszek-mozdz ... iemi/0krw2

Obrazek
Załączniki
EblktQHC.jpg

Awatar użytkownika

Dźwięczne Bzdury
Nowicjusz Audiolub
Posty: 3
Rejestracja: śr 15 sie 2018, 22:52

#5 Leszek Możdżer,Holland Baroque i słówko o stroju A=432Hz

Post autor: Dźwięczne Bzdury » śr 15 sie 2018, 22:53

Leszek Możdżer jest artystą z prawdziwego zdarzenia. Ale w kwestii strojenia, to trochę pobłądził. :| Polecamy lekturę notki o historii strojenia instrumentów. https://dzwiecznebzdury.wordpress.com/2 ... -historia/


Angel

#6 Leszek Możdżer,Holland Baroque i słówko o stroju A=432Hz

Post autor: Angel » czw 16 sie 2018, 00:57

Bardzo ciekawy blog Panie @Dźwięczne Bzdury.
Czy jednak jest Pan muzykiem? Osobą z taką wrażliwością i wyczuciem jak np. Leszek Możdżer?
Dlaczego uważa Pan, że Leszek Możdżer pobłądził?
Mnie się tej muzyki bardzo dobrze słucha. Jest naturalna i bardzo wciągająca.
Cały ten Pana blog jest dla mnie równie tendencyjny jak opinie w nim zawarte.
Są tam wyrwane z kontekstu wypowiedzi.
Kim Pan jest Dźwięczne Bzdury, że zarzuca błądzenie takiemu geniuszowi jak Leszek Możdzer?
Jest Pan wykształconym, świetnym muzykiem? Osobą o słuchu absolutnym? Krytykiem muzycznym?
Czy może tylko jednym z wielu blogerów chcących swoimi kontrowersyjnymi wpisami zyskać popularność?

Awatar użytkownika

Dźwięczne Bzdury
Nowicjusz Audiolub
Posty: 3
Rejestracja: śr 15 sie 2018, 22:52

#7 Leszek Możdżer,Holland Baroque i słówko o stroju A=432Hz

Post autor: Dźwięczne Bzdury » czw 16 sie 2018, 02:01

Cieszę się z Pana odpowiedzi!

Troszkę źle mnie Pan zrozumiał, w kwestii muzyki pan Możdżer jest bezkonkurencyjny. Każdy, kto uważałby, że może zbliżyć się do jego wrażliwości i wyczucia, byłby obciążony ciężarem dowodu (o który byłoby niesamowicie trudno).

Muzyka pana Leszka jest jak najbardziej naturalna i wciągająca. Najlepszym przykładem jest to, że jego Impresje na temat Chopina mają ponad 20 lat, a wcale się nie postarzały.

Wykształconym muzykiem nie jestem. Słuchu absolutnego nie mam. Krytyką muzyczną się nie param. Na popularności mi nie zależy.

Jednak wielokrotnie pan Możdżer wypowiadał się na temat stroju 432 Hz, jakoby miał on obowiązywać wcześniej jako standard, a zostać zmieniony na 440 Hz dopiero przez hitlerowskie Niemcy.

Ponieważ nie jest to prawda, a informacja ta jest często bezrefleksyjnie powielana, chciałem dokonać sprostowania. Nic więcej. Pozdrawiam.


Angel

#8 Leszek Możdżer,Holland Baroque i słówko o stroju A=432Hz

Post autor: Angel » czw 16 sie 2018, 16:06

@Dźwięczne Bzdury, napisałeś swój pierwszy post dość niejednoznacznie.
Odczytałem go jak widać źle z tego co piszesz. Ale mój kolega forumowy, jeden z administratorów także mi potwierdził, że można było to źle zrozumieć. Czyli, że krytykujesz podejście Możdżera do samej muzyki, do jej wykonania wynikającego ze stroju 432 Hz.
Tak więc przepraszam za wydźwięk swojego wcześniejszego postu i mam nadzieję bez urazy?

Skoro jak widzę interesujesz się muzyką i tematami około muzycznymi, to może zechciałbyś napisać coś w otwartych wątkach lub założyć jakieś swoje własne? Oczywiście jeśli masz na to ochotę. Pozdrawiam.

Awatar użytkownika

Dźwięczne Bzdury
Nowicjusz Audiolub
Posty: 3
Rejestracja: śr 15 sie 2018, 22:52

#9 Leszek Możdżer,Holland Baroque i słówko o stroju A=432Hz

Post autor: Dźwięczne Bzdury » czw 16 sie 2018, 22:22

@Angel Faktycznie dopuściłem się niejednoznaczności! Trzy zdania, które sformułowałem, mogły wyrażać zarówno treść, którą chciałem przekazać jak i znaczenia, które przez myśl by mi nie przeszły. Nie krytykuję nawet wyboru strojenia w 432 Hz - jest on świadomą decyzją artystyczną, która mogła być podyktowana uwarunkowaniami estetycznymi pana Leszka. Jednak nietrudno znaleźć w sieci informacje o tym, że ta częstotliwość jest naturalna, naukowa czy nawet duchowa. Niestety pan Możdżer wszedł w tę narrację (prawdopodobnie wiemy, kto go do tego nakłonił). Wszystkie domniemania o cudowności 432 nie mają żadnych podstaw naukowych i historycznych - są jedynie, jak cały czas podkreślam - wyborem estetycznym, ziarnkiem piasku we Wszechświecie innych możliwości. Przeprosiny przyjęte, urazy brak. ;) Pisanie na forum Audiolub chętnie podejmę, wcześniej jednak muszę rozprawić się z wieloma absurdami, na które możemy w internecie natrafić. Pozdrawiam.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość