Gatunki muzyczneBlues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Awatar użytkownika

Autor tematu
Miles
Administrator
Posty: 411
Rejestracja: pt 08 wrz 2017, 09:22
Lokalizacja: Wałbrzych

#1 Blues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Post autor: Miles » wt 06 mar 2018, 16:37

Czołem!

Dziś w audycji radiowej "Magazynek" (PR3) gościem prowadzącego Piotra Barona była Natalia Sikora. Artystka zapowiedziała majową premierę swojej płyty, którą to odda hołd nieodżałowanej Mirze Kubasińskiej oraz grupie Breakout. Ja już nie mogę się doczekać, bo Breakout oraz Mira Kubasińska to dla mnie fundamenty polskiego bluesa oraz rocka, a Natalię Sikorę obserwuję od dawna i jestem pod wrażeniem tego co potrafi ta dziewczyna!

Tymczasem liczę że umilimy sobie oczekiwanie tocząc ciekawą dyskusję w wątku poświęconym muzyce bluesowej i tej która się z niej wywodzi (a cóż się nie wywodzi z bluesa? ;) ), który to niniejszym zakładam na tą okoliczność.
Dla fanatyka czystości moralnej naga prawda to pornografia. - Andrzej Mleczko

Awatar użytkownika

Audio Autonomy
Analogowa Branża
Posty: 635
Rejestracja: wt 12 wrz 2017, 10:21
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

#2 Blues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Post autor: Audio Autonomy » śr 07 mar 2018, 17:07

Miles pisze:
wt 06 mar 2018, 16:37
a cóż się nie wywodzi z bluesa?
Słyszałem kiedyś, że blues to trzy akordy dla tysięcy osób, a jazz to tysiące akordów dla trzech osób. Coś w tym chyba jest... chyba, bo nie jestem znawcą bluesa, a jazz to ledwo co liznąłem tylko :)
Chętnie natomiast dowiem się czegoś o bluesie, od mądrzejszych od siebie.
Pomagamy usłyszeć więcej
audioautonomy.com
Analogowo: produkcja i serwis wzmacniaczy lampowych - renowacja gramofonów - okablowanie na bazie drutów Neotech


Belfer54

#3 Blues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Post autor: Belfer54 » śr 07 mar 2018, 18:24

@Audio Autonomy radzę Ci nie słuchaj co się mówi o muzyce słuchaj jej. Jazzu, bluesa słucham od lat 60. Zajmowałem się tymi zagadnieniami od strony teoretycznej. Nawet mi się o tym nie chce pisać, bo dla mnie samego jest to teraz czysta nuda.
Nie wiem skąd wytrzasnąłeś ten tekst o bluesie i jazzie, ale jest to czysta herezja jednego z wieszczy, „speców” od muzyki, których na kopy było w tamtych latach. Skąd się brali i nadal biorą, cholera ich wie.
Już w latach 60, gdy rodził się big-beat wieszczono, że kończy się era bluesa. Znany, świetny zresztą krytyk jazzowy Mateusz Święcicki krytykował tzw. nowatorów lansujących tezę, że kończy się blues a zaczyna era nowej muzyki. Twierdzono w latach 70, że blues, z którego narodził się big – beat i inne prądy muzyczne nie ma przyszłości. Jak srogo się mylili już jest nam wiadomym od lat. Dlatego śmieszą mnie teksty – patrz powyżej – nie wiadomo skąd wzięte i lansowane. Jak się czyta takie teksty, to człowiek zastanawia się, czy ten co je wygłaszał, pisał za dużo wąchał, czy za dużo aplikował w inny sposób.
Dalej to mi się już nie chce pisać jak czytam takie „kawałki”. O stronie technicznej, czyli ile akordów składa się na dobry bluesowy kawałek nie będę pisał, bo to nie kącik dla muzykologów amatorów. Lansowanie takich tekstów w mojej ocenie, delikatnie mówiąc niegrzeczne w stosunku do mistrzów bluesa. Oczywiście mam na myśli autora tego tekstu o bluesie i jazzie.
Może dodam, że wbrew sądom o końcu bluesa, szerzonym przez domorosłych krytyków przed 40 - 50 laty blues ma się dobrze.


Angel

#4 Blues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Post autor: Angel » śr 07 mar 2018, 18:59

Dodam od siebie, że akordów w bluesie i jazzie jest pewnie mniej więcej tyle samo.
Są tylko nieco inaczej skomponowane.

Blues moim zdaniem stawia bardziej na emocje, nastrój.
Jazz też czasami. Ale często również na swego rodzaju grę skojarzeń, czy intelektualną zabawę.
Nie wartościuję tu niczego, bo uwielbiam i cenię na równi bluesa i jazz.

Trudność odbioru pewnych odmian jazzu wynika zapewne stąd, że mózg niektórych ludzi nie przyswaja pozornych dysonansów harmonicznych, brzmieniowych. To też nic złego, po prostu tak jest.
Pozornych, bo jak się przyjrzeć całościowo kompozycji takich właśnie utworów, wszystko doskonale się że sobą łączy.
Jak elementy puzzli. Tylko trzeba to czasem sobie w głowie poukładać.
Ja tam żadnych dysonansów nie słyszę.
Poza tym jazzu, jak każdej muzyki nieraz trzeba się nauczyć słuchać.

Ale to już o jazzie bardziej tu rozprawiam, więc znikam. 😀


Muddy
Początkujący Audiolub
Posty: 41
Rejestracja: pn 04 gru 2017, 08:25
Lokalizacja: Kartuzy

#5 Blues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Post autor: Muddy » śr 07 mar 2018, 21:07

Miles pisze:
wt 06 mar 2018, 16:37
Ja już nie mogę się doczekać, bo Breakout oraz Mira Kubasińska to dla mnie fundamenty polskiego bluesa oraz rocka
Czcigodny @Miles - ucieszyłem się przeczytawszy jakże bliską mi tezę.
4 marca była rocznica śmierci Pana Tadeusza Nalepy. Dla mnie to najwybitniejsza postać polskiej muzyki - bynajmniej spośród tych, których słuchałem. Może trochę zbyt zadufana w sobie. Nie umniejszam żadnemu artyście, bo uważam mamy bardzo wiele dobrej polskiej muzyki.
Co do tej tezy "trzy akordy dla tysięcy" - myślę, że chodziło twórcy tej myśli np. o niejakiego B.B. Kinga - wychodził, zagrał kilka dźwięków i było super. Nalepa kiedyś powiedział, że artysta-muzyk powinien być oszczędny w muzyce. Nie szastać dźwiękami zbytnio. I tak też grał.

Na marginesie - prawie rok szukałem zdjęcia (a precyzyjnie pliku i posiadacza praw autorskich) z okładki Blues - tego z Piotrusiem. Teraz mam już w pracy plakat Nalepy na ścianie. Niestety mało Klientów kojarzy...
Kto oprócz Pana Tadeusza Nalepy i Miry Kubasińskiej?
Ja słucham z mniej znanych Roy'a Buchanan'a, George'a Thorogood'a. Jako support przez AC/DC w Warszawie 2015 grał Vintage Trouble - to był najlepszy support jaki kiedykolwiek widziałem:)

Awatar użytkownika

Audio Autonomy
Analogowa Branża
Posty: 635
Rejestracja: wt 12 wrz 2017, 10:21
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

#6 Blues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Post autor: Audio Autonomy » czw 08 mar 2018, 07:55

Belfer54 pisze:
śr 07 mar 2018, 18:24
Jak się czyta takie teksty, to człowiek zastanawia się, czy ten co je wygłaszał, pisał za dużo wąchał, czy za dużo aplikował w inny sposób.
Mam mieszane uczucia i nie wiem do kogo się ten tekst odnosi - do mnie, czy do Pana Święcickiego?

@Belfer54, nie chodziło mi o techniczny aspekt grania jazzu i bluesa oraz dosłowną ilość akordów w jednym czy drugim gatunku. Miałem na myśli raczej fakt, że blues ma większą rzeszę fanów niż jazz. Może to wynikać z tego o czym wspomniał @Angel, czyli z faktu, że nie wszyscy "lubią" pewne pozorne dysonanse harmonicznych. Nie wszystkim też musi odpowiadać ciągłe improwizowanie lub odbieganie od tematu przewodniego (czyli właśnie te "tysiące akordów").
Muddy pisze:
śr 07 mar 2018, 21:07
Jako support przez AC/DC w Warszawie 2015 grał Vintage Trouble - to był najlepszy support jaki kiedykolwiek widziałem:)
Rok później miałem okazję usłyszeć ich na Woodstocku. Ciężko im odmówić prawdziwie rock 'n' rollowej energii. Ci Panowie to na scenie to dynamit! Bluesowy dynamit :)
Pomagamy usłyszeć więcej
audioautonomy.com
Analogowo: produkcja i serwis wzmacniaczy lampowych - renowacja gramofonów - okablowanie na bazie drutów Neotech


Angel

#7 Blues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Post autor: Angel » czw 08 mar 2018, 10:41

@Audio Autonomy, nim @Belfer54 Ci odpisze, to proponuję przeczytać tekst kolegi jeszcze raz i uważnie.
Pan Święcicki nie wypowiadał się w ten sposób o bluesie, by pytać do kogo odnosi się ten cytat. Tekst kolegi Belfra54, także nie odnosił się do Ciebie. Skąd taki wniosek?
Chodzi tylko o to, że Ty cytujesz jakichś oszołomów, którzy o muzyce mają takie pojęcie jak siostry Godlewskie o śpiewaniu.
https://www.youtube.com/watch?v=Y5dRkCtde88


Belfer54

#8 Blues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Post autor: Belfer54 » czw 08 mar 2018, 11:06

Ja też proponują, jeszcze raz, powoli, ze zrozumieniem przeczytać, to co napisałem.
Reszty nie będę komentował.
Co do pana Święcickiego to chyba nie muszę wyjaśniać kim był?

Awatar użytkownika

Profi
Początkujący Audiolub
Posty: 43
Rejestracja: ndz 01 paź 2017, 12:58

#9 Blues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Post autor: Profi » czw 08 mar 2018, 12:39

Moim skromnym zdaniem muzyka bluesowa niesie w sobie większy ładunek żaru i temperamentu aniżeli jazz, gdzie chyba większy nacisk kładzie się na odbiór intelektualny. No ale w przypadku projektów mojej idolki Senri Kawaguchi nie jest to takie oczywiste :D
BLUES
https://www.youtube.com/watch?v=qRBiPqoXtdU
JAZZ
https://www.youtube.com/watch?v=BA3lvWaC7PY

Czego zatem słuchać? OBU!! :twisted:


Belfer54

#10 Blues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Post autor: Belfer54 » czw 08 mar 2018, 13:45

@Profi tak po części zgodziłbym się z Tobą. Wiadomo skąd bierze swoje korzenie blues i jaki ładunek ze sobą w związku z tym niesie. Nie będą tu teoretyzował, bo nie jest to kółko dyskusyjne. Trzeba jednak też przeanalizować źródła pochodzenia jazzu. Pierwotny - nazwijmy go tak umownie - jazz też niósł w sobie ładunek emocjonalny. Z czasem, gdy jazz zaczął trafiać spod strzech na "pałace" stopniowo ewoluował, choć nigdy jak wiadomo nie był jednorodny. Racją jest natomiast, że kładziono tutaj i obecnie kładzie się większy nacisk na warstwę intelektualną.
I, aby było śmieszniej to w tym właśnie okresie jazz, big-bandy jazzowe były dla tzw. mas. Właściwie Europa bluesa "odkryła" po II Wojnie Światowej.
Ale to sobie można poczytać w literaturze dotyczącej jazzu. Blues nadal będący bardziej w kręgu zainteresowań tych biedniejszych warstw społeczeństwa, jak wiemy z czasem zaczął też wkraczać na "salony", ale w sposób zupełnie odmienny. Co ciekawe mimo "ucywilizowania" nie stracił do dziś nic z pierwotnego charakteru. W mojej ocenie jest bardziej monolityczny niż jazz.


Muddy
Początkujący Audiolub
Posty: 41
Rejestracja: pn 04 gru 2017, 08:25
Lokalizacja: Kartuzy

#11 Blues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Post autor: Muddy » pt 09 mar 2018, 10:59

Hmm... mój mózg nie potrafi zaakceptować jazzu. Chociaż kiedyś w jakiejś audycji nadawali jazz okresu międzywojennego - i to się podobało.
Blues to rytm i w pewnym standardowym rytmie się kołyszemy. Może to tempo najbardziej naturalne nam? Nie wiem jak to nazwać, (dopiero zaczynam naukę gry na gitarze) chodzi mi o to, że piosenki bluesowe są grane i śpiewane w wolniejszym tempie/rytmie niż np. rockowe.

A co odpowiecie na taką moją tezę: nie ma bluesa białego i czarnego, bluesa "białych" i "czarnych". Jest jeden, natomiast grany inaczej w zależności od talentu, osobowości artysty a nie koloru jego skóry.
Przepraszam za słowa dotyczące koloru skóry, nie jestem rasistą. Chodzi mi tylko o często spotykaną kategoryzację "najlepszy bluesman wśród białych" czy cokolwiek podobnego. Ja się z nią nie zgadzam. Uważam, Eric Clapton, John Mayall graliby tak samo gdyby byli urodzeni jako ciemnoskórzy nasi bracia. Tak uważam.
Może to będzie kij w mrowisko, ale po to też jest nasza "agora".
Pozdr,
Karol


Angel

#12 Blues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Post autor: Angel » pt 09 mar 2018, 12:10

@Muddy, generalnie masz rację. Bardzo ciekawa wypowiedź.
Ja też jestem przeciwnikiem rozgraniczania muzyki na tę pochodzącą od koloru skóry autora, czy wykonawcy.
Blues, to blues. Choć często spotykałem się z opiniami właśnie czarnych wykonawców, że tylko oni najlepiej czują bluesa.
Że tylko "czarny" blues jest prawdziwy, głęboki itp. To oczywisty rasizm ale z drugiej strony. Może trochę odpowiedź na rasizm białych.
Dla mnie Blues, to muzyka duszy. I jeśli ktoś czuje ten rodzaj muzyki, to nieważne jaki ma kolor skóry.
Bardzo dobrym jaki i bardzo złym bluesmanem może być zarówno czarny jak i biały albo żółty, czerwony, beżowy, różowy i fioletowy :lol:

Co do jazzu, to jest go tyle gatunków, odmian, że naprawdę każdy może sobie coś wybrać, znaleźć odpowiednią dla siebie muzykę.
Trochę mnie czasem denerwuje gdy jazz wrzuca się do jednego wspólnego worka muzyki trudnej, eklektycznej, nieprzystępnej szerszemu ogółowi.
Wiele lat temu mieszkając w Otwocku słuchałem na okrągło Radia Jazz. Sam nie miałem wcześniej pojęcia jak szeroki jest to gatunek. Jak różną muzykę określa się jako jazz.
To, co może wydawać się zarzutem, że jazz jest mało spójny jednorodny, jest także jego siłą. Bo zapewniam, że każdy kto słucha prawdziwego bluesa, znajdzie w jazzie coś dla siebie.
Nie zgodzę się także ze stwierdzeniem, że jazz jest mniej klimatyczny, zawiera mniejszy ładunek żaru, temperamentu, emocji.
Owszem są takie gatunki. Ale są też inne, zgoła odmienne.
Widzę, że chyba czas na osobny felieton o jazzie :D


Sanwing

#13 Blues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Post autor: Sanwing » sob 10 mar 2018, 14:26

Dla mnie nie ma złej czy dobrej muzyki, jest tylko odpowiedni (lub nie) czas na daną muzykę. Ja uważam, że niektórzy (w tym ja) muszą dorosnąć do odpowiednich brzmień. Swojego czasu nie wyobrażałem sobie, że będę słuchał Bluesa, Jazzu czy kilku innych gatunków muzyki dziś Blues czy Rock ("pierwotny", że tak napiszę) towarzyszy mi praktycznie codziennie. Odpowiednia pora dnia (częściej wieczór), odpowiednie towarzystwo i nastrój to wszystko wpływa na postrzeganie danego gatunku.
Co do rozważań na temat kto lepiej czuje się w danym gatunku muzycznym sądzę, że o wiele większy wpływ na to ma po prostu miejsce wychowania, kultura w której żyjemy i warunki niż kolor skóry. Faktem są jednak pewne stereotypy, które wpływają w dużym stopniu na twórczość weźmy dla przykładu Metal- ze świecą można szukać ciemnoskórych wykonawców poza nielicznymi wyjątkami. Nadal jednak twierdzę, że główny wpływ na to ma środowisko w którym się wychowujemy i żyjemy.


Muddy
Początkujący Audiolub
Posty: 41
Rejestracja: pn 04 gru 2017, 08:25
Lokalizacja: Kartuzy

#14 Blues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Post autor: Muddy » wt 13 mar 2018, 18:45

Sanwing pisze:
sob 10 mar 2018, 14:26
Nadal jednak twierdzę, że główny wpływ na to ma środowisko w którym się wychowujemy i żyjemy.
Tak, determinuje w bardzo dużym stopniu. Ale, w moim przypadku do wszystkiego musiałem dojść sam. W dzieciństwie nie miałem dostępu do muzyki, którą dziś słucham. Było Italo Disco, Modern Talking, C.C.Catch, potem OMD (już bliżej).
Więc można powiedzieć, że ówczesna dostępna mi muzyka była niespójna z tym co w duszy grało.
Czyli to drugi determinant(?).

Awatar użytkownika

Autor tematu
Miles
Administrator
Posty: 411
Rejestracja: pt 08 wrz 2017, 09:22
Lokalizacja: Wałbrzych

#15 Blues, blues rock, rock klasyczny i świat dookoła.

Post autor: Miles » wt 13 mar 2018, 21:12

Przejdźmy do muzyki...

Ostatnie dwie płyty Snowy White'a wydane w odstępie około jednego roku sprawiły mi szczególną przyjemność. Mowa tu o albumach Released (2016 r.) oraz Reunited. (2017 r.).

Naturalnie nie jest to rdzenne bluesowe granie. Raczej mamy tu do czynienia z muzyką z pogranicza bluesa, rocka i... Snowy'ego ;)

Pomiędzy wymienionymi wydawnictwami jest zasadnicza różnica. Pierwsza z nich to płyta na wskroś solowa, Snowy White obsługuje tu większość instrumentów z niewielką pomocą innych muzyków. Toteż tytuł jasno mówi o pracy solowej: Snowy White - Released. Druga z omawianych płyt została nagrana zespołowo, z udziałem muzyków stale towarzyszących gitarzyście jako zespół The White Flames. Tu tytuł wydawnictwa nie pozostawia wątpliwości: Snowy White And The White Flames - Reunited.

Obydwie pozycje są wg mnie znakomite. Nie wiem dlaczego, ale Released wzbudza we mnie jakąś nieokreślona nostalgię. Jakby tęsknotę za dawnymi czasami... Słucham tej płyty dość często i nie mogę uwolnić się od tego wrażenia - jakbym cofał się 30 lat wstecz...
Reunited brzmi bardziej rześko, organicznie, choć charakter lidera dominuje i od razu wiadomo, że to Snowy.

Warto wspomnieć, że bohater tego postu grał w tak znamienitych zespołach jak Thin Lizzy, Pink Floyd (jako muzyk koncertowy), czy tez solowe przedsięwzięcie Rogera Watersa.

Dodam jeszcze, że na dobrą sprawę dopiero od płyty Released zacząłem odkrywać tego artystę na nowo. Wcześniej jak każdy kojarzyłem go z jednym wielkim przebojem który znalazł się już na pierwszej, wydanej 35 lat temu solowej płycie muzyka, czyli "Bird of Paradise". Gdy usłyszałem Released, szybko cofnąłem się do wcześniejszych nagrań Snowy'ego i szczerze mówiąc - na żadnej płycie jeszcze się nie zawiodłem.

Na koniec mała anegdota. Kilka miesięcy temu przejechałem kilkaset kilometrów by kupić wzmacniacz od pewnego pasjonata. Mój gospodarz przyjął mnie dobrą herbatą, po czym umieścił w odtwarzaczu płytę wyjaśniając mi, że to gra taki Anglik... Gdy muzyka zaczęła wybrzmiewać goszczący mnie wyciągnął z półki jeszcze garść płyt - tak, wszystko to były nagrania Snowy'ego. Muzyka grała pięknie, a ja czułem się lekko skrępowany swoją ignorancją - bo jak pisałem powyżej, dopiero co zacząłem odkrywać tą muzykę, a facet pewnie zna tą twórczość od kilku dekad. Na co w czasie rozmowy, mój dyskutant wypalił nieoczekiwanie: - Bo ja właściwie zacząłem go odkrywać od tej płyty (tu wskazał Released...). Cóż, czasem w życiu zdarzają się fantastyczne zbiegi okoliczności :o
Snowy White 1.jpg
Snowy White 2.jpg
Snowy White 1+2.jpg
Dla fanatyka czystości moralnej naga prawda to pornografia. - Andrzej Mleczko

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości